Santia la Valette

Go down

Santia la Valette

Pisanie by Santia la Valette on Pon Mar 03, 2014 10:39 am



ψ Santia la Valette ψ

Kaya Scodelario







    »Imiona postaci«
    Santia Marion
    »Nazwisko postaci«
    la Valette
    »Wiek«
    16 lat
    »Data urodzenia«
    12 grudnia 1979  
    »Miejsce urodzenia«
    Wioska Valadilene w Wielkiej Brytanii
    »Czystość krwi«
    75%



    »Miejsce zamieszkania«
    Valadilene
    »Dom«
    Gryffindor
    »Patronus«
    Nie poznała
    »Bogin«
    Samobójcza śmierć jej brata
    »Zawód«
    Uczennica
    »Różdżka«
    11 cali, dziki bez, giętka, rdzeń z pióra żmijoptaka







» PATRONUS  «

» RODZINA  «

Ψ Keira i Louis la Valette- genetyczni rodzice Santii. Matka dziewczyny była czarownicą czystej krwi, z zawodu parała się medycyną. Ojciec natomiast wywodził się ze związku czarodzieja i mugolki, pracował, jako auror. Zginęli z ręki poplecznika Sami-Wiecie-Kogo, w akcie zemsty za zdradę sprzed lat. Córka zawsze była dla nich najważniejsza, dlatego przewidując, że nie zdołają zbyt długo ukrywać się przed wrogami, zabezpieczyli ją na przyszłość.        

Ψ Anna Voralberg- starsza kobieta, mugolka, która po śmierci rodziców Santii, zaopiekowała się nią, jak własną córką, a przynajmniej wnuczką. Była zamożną mieszkanką w Valadilene, dzięki odziedziczonej fabryce automatów, które pomimo wkroczenia mugolskiej społeczności w erę technologii, nadal cieszyły się powodzeniem. Zmarła rok temu z przyczyn naturalnych.         

Ψ Momo Voralberg- 10-letni chłopiec, czarodziej półkrwi. Gdy jego krewni zaginęli, został zaadoptowany przez Annę Voralberg. Jest chory psychicznie i często zamyka się we własnym świecie. Mimo to Santia bardzo go kocha i stara się chronić, jak może. Momo z przyczyn zdrowotnych prawdopodobnie nigdy nie trafi na naukę do Hogwartu, chyba, że jego stan się poprawi. Po śmierci Anny, opiekują się nim mieszkańcy wioski.

Ψ Einon la Valette- z pokolenia, na pokolenie, w rodzinie la Valette była przekazywana historia przodka, który miał ponoć w zamierzchłych czasach oddać swe człowieczeństwo, by ocalić króla Anglii. Po zamordowaniu zdrajców korony, sam również jednak popadł w niełaskę, stając się krwiożerczą bestią. Przez stulecia natomiast, pamięć o nim stawała się coraz bardziej mglista i nikt nie potrafił już stwierdzić, czy przodek ten, pomimo swej nieludzkiej natury, nadal żyje. Jednak ujrzawszy portret Einona, zwanego również Rzeźnikiem z Windsor, Santia przez lata czuła w sercu, że mężczyzna z rodzinnej legendy, nie musiał wcale umrzeć. Wręcz przeciwnie. Nieraz już zdawało jej się, że go widzi... Że ją obserwuje, oczyma czerwonymi jak krew. Do dziś jednak, nikt nie potwierdził jej obaw. A lęk pozostał...

BIOGRAFIA
By zrozumieć historie Santii, najpierw trzeba się przenieść wstecz, do czasów, gdy jej rodzice mieszkali jeszcze w Londynie. Louis la Valette, był człowiekiem dość nerwowym, często wpadał w złość. Mimo to, jako auror sprawdzał się znakomicie. Przed zniknięciem Sami-Wiecie-Kogo, razem z resztą współpracowników, udało mu się uśmiercić sporą grupę popleczników wroga, a trochę mniejszą zamknąć w Azkabanie. Podkreślało to niestety jego agresywną stronę natury i bezwzględność, przez którą dochodziło między małżonkami do częstych kłótni. Otrzymywał również uwagi od reszty drużyny, by zaczął bardziej nad sobą panować. Trzeba było jednak przyznać, że choć miał wiele wad, to nadrabiał je lojalnością wobec przyjaciół, skrupulatnością, oraz dbaniem o własną rodzinę, jako o coś najcenniejszego na świecie. Gdy więc dostał informacje od informatora, że stronnicy Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, szykują na niego i innym aurorów odwet, postanowił zaszyć się z rodziną w magicznej wiosce Valadilene i odczekać najgorsze. Jego żona, Keira, również nie zamierzała ignorować zagrożenia i szybko odeszła z pracy w szpitalu św. Munga, a zatrudniła się w wioskowej przychodni. Dwa lata później, gdy rozeszła się wieść, że wróg numer jeden przepadł, dzięki niezwykłemu chłopcu z rodziny Potterów, La Valletowie postanowili zmniejszyć stosowane wcześniej środki bezpieczeństwa i zostawiwszy swoją maleńką córeczkę pod opieką przyjaciółki rodziny, Anny Voralberg, Keira wróciła do pracy w Mungu, a Louis znów bez przeszkód spędzał czas z kompanami z Ministerstwa. Był jednak ktoś, kto nigdy nie zapomniał mężczyźnie dawnych krzywd i zniewag. Wykorzystując informacje zdobyte o rodzinie jednego z przyjaciół Louisa, zagroził temu, że jeśli nie zdradzi la Valleta, zamorduje wszystkich jego bliskich. I tak się stało. Mężczyzna umówił spotkanie z Louisem w swoim mieszkaniu, jako powód podając wykrycie kryjówki Śmierciożerców. Mieli tam się zebrać również inni aurorzy, by obmyślić skrupulatnie całą akcję. Jednak gdy la Valette się tam pojawił, nie zastał swych towarzyszy... Wpadł w pułapkę. Co się stało później? Zdrajca, zaraz po śmierci Louisa, również poniósł śmierć, razem z całą swoją rodziną. Keira natomiast, nie wiedząc nawet o śmierci męża, została dopadnięta na ulicy Londynu. Wówczas Santia trafiła pod opiekę Anny Voralberg...

Mijały lata, a dziewczynka rosła jak na drożdżach, bawiąc się w ogrodzie przed dworem Pani Anny i zdobywając wiedze w miejscowej szkole. Nikt też nie próbował ukrywać przed nią prawdy o istnieniu magii, gdyż wioska, poza niektórymi wyjątkami mugolskich członków rodzin mieszkańców, którzy i tak prędzej, czy później zostawali uświadomieni o wszystkim; była zamieszkiwana przez samych czarodziei. Jeśli natomiast chodzi o magiczne zdolności małej, ujawniły się one, gdy dziewczynka miała pięć lat, poprzez jej lewitację nad łóżkiem. Kilka razy, była nawet zabierana przez opiekunkę na ulicę Pokątną, gdzie na szóste urodziny, otrzymała sowę jarzębiatą, której dała na imię Star. W późniejszym etapie życia dziewczynki, do domu rodziny Voralberg został przyprowadzony chłopiec, imieniem Momo, którego rodzice zaginęli podczas podróży do smoczej kolonii w Rumunii. I choć Santia chciała pomóc Annie i służbie opiekować się młodszym, przybranym bratem, to było to uniemożliwione wieloma czynnikami. Nie chodziło tu tylko o jej młody wiek, lecz również chorobę umysłową Momo, która bardzo szybko się ujawniła. Do piątego roku życia, nie potrafił wydukać ani słowa, a nawet później mało się odzywał. Mimo to, Santia zawsze bardzo go kochała. I w dniu, gdy przyszło jej pojechać do Hogwartu, lękała się myśli o tym, że chłopiec przez ten czas, mógłby coś sobie zrobić, albo, że spotka go krzywda z czyjejś strony... Na przykład Einona. Starała się jednak nie popadać w paranoję.

A jak sobie radziła w szkole? No cóż... Już pierwszego wieczoru, zraziła do siebie nauczyciela eliksirów. To jednak nie było zbyt dziwne, gdyż chodziły słuchy, że mężczyzna nie przepadał za wszystkimi Gryfonami, faworyzując swoich podopiecznych- ślizgonów. I o dziwo, następnego dnia, choć spotkała się z wieloma przykrościami z ich strony, to udało jej eis znaleźć również przyjaciółkę. Pochodziła ona z rodziny, której przedstawiciele, choć dumni ze swojego pochodzenia, nie byli śmiertelnymi maniakami czystej krwi. Ślizgonka stała się wręcz świetną kompanką Santii. Nie można też pominąć sprawy z Potterem... Sławnym Harrym Potterem. Po zamku bowiem, szybko rozeszła się wieść, że "chłopiec, który przeżył", zaszczycił Hogwart. Panna la Valette, co prawda czuła wobec niego odrobinę uznania i szacunku, lecz starała się trzymać od niego na dystans. Nie musiał bowiem okazać się taki wspaniały, jak mówiły plotki. I tak, przez pierwsze dwa lata, trzymała się tylko ze swoja grupka znajomych. Jeśli chodzi natomiast o naukę, pomimo trudnych relacji ze Snapem, bardzo dobrze radziła sobie z eliksirami. Również lekcje zielarstwa, oraz transmutacja, nie sprawiały jej żadnych trudności. Trochę gorzej radził sobie z zaklęciami,OPCM i numerologią. Kiepska była z latania na miotle, historii magii i astronomii. Z pozostałymi... Bywało różnie. W pozostałych latach szkoły, Santia stała się trochę bardziej rozrywkową dziewczyną. Coraz rzadziej miała przewidzenia, dotyczące Einona, mniej martwiła się o Momo i spotkała swoją pierwszą miłość- krukona, imieniem Kamael. Razem przeżywali dobre i złe chwile... Siedzieli nawet obok siebie, na trybunach, podczas Turnieju Trój Magicznego. Było cudownie... Dopóki w piątym roku nauki, nie przyszła do szkoły "szanowna" Dolores, by wszystkim patrzeć na ręce. Jak również... Santia otrzymała dwa, niepokojące listy. Jeden z nich był od burmistrza Valadilene, mówiący, że po śmierci Anny, stan psychiczny Momo nadal był tragiczny i nadal się pogarszał. A drugi, był od... Einona, a przynajmniej tak głosił podpis nadawcy. Czyżby ktoś robił sobie z niej głupie żarty? Nie wiadomo... Lecz dawne obawy, powróciły...



CHARAKTER
Kamael: San, widzisz tamtych ślizgonów? Znów coś kombinują...
Santia: Nie denerwuj się. Los prędzej, czy później im odpowie. A wtedy prześladowani, staną się zwycięzcami.

Panna la Valette, przez lata dzieciństwa, oraz pierwszy rok w Hogwarcie, była osoba dość emocjonalnie podchodzącą do życia. Chciała wszystkich bliskich mieć przy sobie, a gdy ich nie było, strasznie się zamartwiała. Gdy jednak sielankowe życie małej dziewczynki się skończyło i Santia musiała w końcu sobie uświadomić, że świat nie jest taki piękny i bezpieczny, jak myślała... Stała się zupełnie kimś innym. Na początku drugiego roku nauki, Anna, odprowadzając podopieczną, widziała swoją radosną, małą księżniczkę, a po powrocie, zastała rozsądną, młodą pannę, która kalkulowała każdy ruch, swój i innych. Nie akceptowała niespodzianek i patrzyła na wszystko z większą powagą. Nie znaczy to jednak, że stała się nieczuła. Nadal potrafiła się uśmiechać, lubiła spędzać czas z bliskimi i żartować. Wiedziała jedna, kiedy jest czas na rozluźnienie, a kiedy trzeba być gotowym na kłopoty. Zaczęła być też bardziej waleczna i stawiać się każdemu, kto zapominał o moralności i bezpodstawnie krzywdził tych, którzy sami nie potrafili się obronić. Czy była jednak na tyle lekkomyślna, by rzucać się z motyka na słońce? W żadnym razie! Dzięki logicznemu myśleniu i wyczuciu sytuacji, Santia potrafiła instynktownie i z pomocą logiki, wpasować w sytuację. A dzięki przyjaznemu nastawieniu i lojalności wobec tych, którzy na to zasługiwali, oraz pewnym przywódczym zdolnością, umiała przekonywać ludzi, by w razie czego ją wsparli.


CIEKAWOSTKI


    Od dziecka myślała, by pójść w ślady matki i zostać uzdrowicielką w szpitalu św.Munga. Gdy dostrzegła, że pomimo zniknięcia Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, na świecie nadal działo się źle, uświadomiła sobie, najwięcej jednak zdziała, jeśli oprócz leczenia, nauczy się również zapobiegać. Martwemu bowiem w niczym, by już nie pomogła.Nie myśląc jednak o przyszłości, próbuje również żyć tym, co tu i teraz, a mianowicie przyjemnymi konwersacjami z przyjaciółmi, nauką, oraz... Swoim hobby. Pasjonują ją bowiem magiczne stworzenia, których w jej rodzinnej wiosce jest nie wiele, a przynajmniej nie w pobliżu ludzkich siedlisk. W lesie bowiem, często napotykała na ślady kopyt centaurów, o których później się dowiedziała, że są istotami niezwykle terytorialnymi, lecz starają się nie krzywdzić młodych przedstawicieli gatunku ludzkiego. Po tym wszystkim, Santia nadal marzy o nawiązaniu porozumienia z centaurami, lecz stara się już unikać zbytniego naruszania ich terenów.



    - Lubi mrok i spoglądanie w niebo. Lepiej jest jej wtedy zebrać myśli.- Prowadzi pamiętnik, w którym zapisuje, nie tylko swoje przeżycia, lecz również informacje związane z jej zainteresowaniami.- Strach przed dementorami czuje dopiero, gdy są one bardzo blisko. Potrafi nad nim jednak zapanować. Panicznie boi się natomiast inferiusów, o których zdobyła już szeroki wachlarz informacji.- Jest dość wysoka, a jej największym atutem są zgrabne nogi.- Nie przepada za lotem na miotle. Zaliczyła już kilka wypadków, w tym dwa poważne.- Ma ptasznika imieniem Meritus, lecz Momo tak go kocha, że nie mogła go zabrać ze sobą do zamku.- Ma piękny głos, oraz umie dobrze grać na skrzypcach i flecie, lecz boi się występować publicznie.- Nie lęka się brudu, lecz gdy ma możliwość, bywa trochę pedantyczna i poprawia różne rzeczy w swoim otoczeniu, np. nie może znieść widoku krzywo wiszącego obrazu. Oczywiście, potrafi to w sobie zwalczyć, gdy trzeba się zająć ważniejszymi sprawami. Choć...- Ma pewien wstydliwy sekret... Dzięki swojej znajomości zielarstwa, często przygotowuje różne mieszanki ziołowe, od leczniczych, przez usypiające, po... Trujące. Nie raz już, ukradkiem podawała swoim nieprzyjaciołom, np. środki wywołujące biegunkę. A tym, których lubiła, lecz tego potrzebowali, wsypywała do napojów, np. ziołowe proszki usypiające, uspokajające lub przeciwbólowe. Gdyby ktoś się o tym dowiedział, mogłoby się jej oberwać.- Często wysyła do swojego brata listy, by sprawdzać, jak sobie radzi.- Boi się, że legendy o jej przodku- Einonie, który dał się przemienić w wampira, są nadal aktualne. Lęka się bowiem, że jeśli mężczyzna żyje, może stracić kontrole nad swoja naturą bestii i skrzywdzić kogoś z jej bliskich. Wie, że jej samej, dopóki jest w Hogwarcie, nic z jego strony (jeśli naprawdę nadal żyje), nic nie grozi. Przynajmniej, dopóki Dumbledore nadal kieruje szkołą..



Ostatnio zmieniony przez Santia la Valette dnia Wto Mar 04, 2014 6:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Santia la Valette

Różdżka : 11 cali, dziki bez, giętka, rdzeń z pióra żmijoptaka
Multikonta : ---

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Santia la Valette

Pisanie by Santia la Valette on Wto Mar 04, 2014 5:58 pm

Rzucam...
avatar
Santia la Valette

Różdżka : 11 cali, dziki bez, giętka, rdzeń z pióra żmijoptaka
Multikonta : ---

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Santia la Valette

Pisanie by Admin on Wto Mar 04, 2014 5:58 pm

The member 'Santia la Valette' has done the following action : Rzut kośćmi

'Bonus do karty' :

Result :
avatar
Admin
Admin


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Santia la Valette

Pisanie by Armand Crow on Wto Mar 04, 2014 8:59 pm

Akceptuję kartę i witam oficjalnie na naszym forum. :)Zapraszam teraz do tematów z relacjami, sową i planem zajęć i życzę udanej i przyjemnej gry. :D

Za kartę otrzymujesz więc ode mnie 40 punktów, bo jest rozbudowana i dość oryginalna, ale... Ten wampir w rodzinie. Plus metamorfomagia. Plus wioska, zamieszkana prawie przez samych czarodziejów. Wiem, zgadzałam się na wioskę i metamorfomagię, kartę też akceptuję, ale po prostu mi się tu dużo tego zrobiło. Wink
Szczegóły, których już nie każę Ci poprawiać, bo nie mają specjalnie wpływu na nic, ale wioską rządzi sołtys, nie burmistrz (ten jest od miast); nie widzę powodu, dla którego to akurat on miałby przysyłać Santii jakiekolwiek informacje o jej rodzinie - co go to obchodzi i czemu Anna nie mogła?
I Umbridge przyszła w szóstej klasie, nie w piątej, skoro Santia ma 16 lat. Jest w takim razie rok młodsza od Pottera, zresztą tak Ci też wynika z biografii i tej wieści, która nagle gruchnęła - że Chłopiec, Który Przeżył jest w szkole, a ona się od niego odsuwała.
No i czemu nagle w drugiej klasie coś się w niej zmieniło i stała się nagle taka dorosła? Może czegoś w biografii nie wyczaiłam, ale nie widzę powodu. Niemniej - w porządku. Szczegóły.
I krew ma czystą. Kiedy oboje rodzice są czarodziejami, dziecko jest czystej krwi, tylko może nie od pokoleń.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Santia la Valette

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach