Sypialnia

Go down

Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Wto Lut 25, 2014 8:14 pm

avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Czw Lut 27, 2014 5:11 pm

Anton ociągał się chwilę już po wyjściu Crowa z łazienki, zanim sam poszedł pod prysznic. Był tak zmęczony i ... przymulony, że tak powiem, że po prostu ledwo się ruszał. Dowlókł się jednak jakimś cudem do łazienki, tam pozbył się swoich zniszczonych ubrań (wiedział, że mógł je naprawić przy pomocy czarów, ale naprawdę ich nie używał od bardzo dawna) i wszedł pod prysznic. Zachwiał się lekko i o mało co nie rozbił sobie głowy o ścianę, ale jakimś cudem - opierając dłonie o ową ścianę - uchronił się przed tym. Odetchnął z ulgą, oparł się plecami o kabinę prysznicową i odkręcił wodę. Chwilę później nałożył na swoje ciało jakieś znalezione w łazience mydło, zmył je z siebie, ogarnął trochę włosy i wytarł się ręcznikiem. Kolejne kilka chwil spędził przez lustrem, patrząc na siebie i nie do końca wierząc własnym oczom. Dziwnie wyglądał. Lepiej niż wcześniej, tak. Teraz był najedzony, wykąpany... jeszcze tylko trochę snu i znów będzie wyglądał jak za dawnych czasów. Uśmiechnął się do swojego odbicia, przebrał w czyste ciuchy które dostał od Crowa i przyszedł do niego do sypialni. Zatrzymał się jeszcze na chwilę w progu, obrzucił pokój długim, ciekawym spojrzeniem (dawno nie był w żadnej sypialni. I te książki!) i przydreptał, niczym ufne dziecko, na łóżko swojego przyjaciela.
- No, to jestem.
Zachichotał cicho, właściwie nie wiedząc dlaczego, i położył się na boku. Nie chował się jednak pod kołdrę, było mu jeszcze ciepło po tym prysznicu i nie musiał na razie się nakrywać. Leżał więc jedynie, przyglądając się Armandowi z lekko zmarszczonym noskiem. Wodził wzrokiem po jego twarzy, próbując na nowo nauczyć się tego, jak jego ukochany wygląda. Wreszcie jednak, zbierając się wcześniej bardzo długo na odwagę, oparł dłoń o jego pierś i uśmiechnął się do niego. Tak normalnie, bez żadnych podtekstów. Przecież nie przyszedł tutaj po seks, no.
Chyba.
- Śpij, jeśli chcesz. Może mi też uda się jakoś zasnąć. A ten... - zawahał się, nie wiedząc do końca jak to się mówiło po angielsku, więc po prostu przytulił się do niego, uznając że pytania są jednak mimo wszystko zbędne. - Mogę, prawda? - oparł podbródek o jego ramię.


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Czw Lut 27, 2014 6:29 pm

- Jesteś. - kiwnął głową,wyciągając do niego rękę z uśmiechem. - So niesamowite, ale jesseś. Naprawzę.
Pogłaskał go po policzku, czując, że znów zaczyna mu się zaciskać gardło i mając coraz większy ucisk w klatce piersiowej. Wzmógł się on jeszcze bardziej, kiedy Anton się do niego przytulił.
- Mogę, prawda?
- Oczywiście. - odpowiedział, zachrypniętym nagle głosem, objął go i przyciągnął znów do siebie mocno, bardzo mocno. Prawdopodobnie nie aż tak, żeby sprawić mu ból, ale naprawdę chciał jego bliskości, a teraz cała jego tęsknota wręcz się wylała, łamiąc wszelkie tamy. Crow przypomniał sobie nagle wszystkie te dni i noce, kiedy czekał na odpowiedź Antona, kiedy wysyłał coraz to nowe listy i Randall wracał z pustymi szponami albo wręcz - z nie otwartym listem od Armanda. I wreszcie przestał wysyłać, tracąc nadzieję, siedział samotnie w pokoju, kiedy akurat nie musiał być w pracy...
I w końcu wstąpił w szeregi śmierciożerców. Tak, owszem - z przekonania, dlatego, że chciał walczyć o czystość krwi, zgadzał się z poglądami Czarnego Pana i wciąż był ambitny, chciał być kimś, chciał coś osiągnąć i wykazać się, ale w jakiejś części również został śmierciożercą dlatego, że to pozwalało mu nie myśleć albo przynajmniej zająć myśli czym innym, niż brak Antona.
Teraz cały ten ból, spowodowany jego nieobecnością powrócił, chyba ze zdwojoną siłą. Crow wtulił się w przyjaciela mocno, kryjąc twarz w jego szyi i zacisnął znów kurczowo palce na jego koszulce. Wciąż też czuł jego dłoń na sercu, z kolei Antona zapewne czuł jego przyspieszające bicie.
- Nie zostawiaj mnie więcej. - wykrztusił przez zaciśnięte gardło, cicho. - Proszę! Albo przynajmniej powiedz, co się z tobą dzieje. I dlaczego... Ale mnie w ogóle nie zostawiaj.
Tak, nagle zaczął mówić wyraźniej, bo też chyba część jego nietrzeźwości gdzieś uleciała pod wpływem emocji. Drżał znowu coraz mocniej i czuł pieczenie pod powiekami.
Tak, wciąż też miał długie rękawy - tym razem w koszuli od piżamy, w którą się ubrał. Nie chciał pokazywać Antonowi, kim jest. Oczywiście, że kiedyś się wyda, jeśli zostaną razem, ale o tym Crow nie myślał, liczyło się tu i teraz.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Czw Lut 27, 2014 7:01 pm

Tak, te listy to niewątpliwie tylko i wyłącznie wina Tośka. Nie chciał odpowiadać na listy Crowa, bo nie zamierzał do niego wracać. Naprawdę nie chciał niszczyć mu życia. Wydawało mu się, że bez niego będzie mu lepiej. Prościej. I faktycznie, zdarzało się też tak, że w ogóle nie otwierał listów od Armanda - głównie dlatego, że nie chciał się bardziej ranić. Przecież za nim tęsknił. To nie tak, że po nim wszystko spływało, że miał gdzieś tą całą sytuację, że już nie kochał swojego najlepszego, bądź co bądź, przyjaciela. To wszystko było znacznie bardziej skomplikowane. Nie było na świecie osoby, która kochałby i tęskniła bardziej niż on. Ale nie mógł wrócić. Po prostu nie mógł.
Teraz jednak cieszył się, że zdecydował się przyjść do niego. Nawet jeśli najpierw założenie było takie, że jedynie złoży mu życzenia, to cieszył się, że zgodził się zostać. Prawdę mówiąc teraz, przytulając się do niego na tym miękkim łóżku, w ciepłym domu, miał ochotę zostać tutaj na zawsze, ale podobnie jak Crow wolał o tym na razie nie myśleć. Nie wiadomo co im przyniesie życie. Może coś ich rozdzieli? Albo ktoś? Ewentualnie sami kiedyś stwierdzą, że to nie ma sensu i się rozstaną. No co, przecież trzeba brać wszystko pod uwagę. Ale Anton nie chciał teraz myśleć o tych złych rzeczach. Po prostu się do niego tulił i chciwie wczepiał palce w jego koszulkę. Jedną na piersi, w miejscu serca, a drugą gdzieś na plecach, tuż pod karkiem.
- Nie zostawię. - westchnął cicho, przesuwając dłoń wyżej, na jego kark i zacisnął na nim palce. Czuł teraz pod nimi jego włosy. Były takie mięciutkie. I jeszcze mokre, po kąpieli. Uderzył czołem o jego ramię, próbując się ogarnąć. - Nie wiem jak mogłem być taki głupi myśląc, że tak będzie lepiej. Ale naprawdę chciałem dobrze. Myślałem, że o mnie zapomnisz, że ułożysz sobie życie z ... kimś, z jakąś kobietą, że będziesz szczęśliwy. Może nawet urodzi Ci się synek. I wychowasz go na silnego, dobrego czarodzieja... nie wiem co chciałem osiągnąć przez tą ucieczkę, ale chyba po prostu uznałem, że ... że ... - pociągnął nosem. Nie wiedząc czemu (no dobra, wiadomo czemu) miał ochotę się teraz rozpłakać. - Car-row, przepraszam! Ja chciałem dobrze! Wybacz mi to, proszę!


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Czw Lut 27, 2014 8:57 pm

Słuchał tego wszystkiego, co mówił Anton i gardło mu się coraz bardziej zaciskało. Do oczu już wyraźnie napłynęły mu łzy i wyciekły spod powiek, spływając po jego nosie, a jego ciałem wstrząsnął szloch, tłumiony, ale dość wyraźny, co go zirytowało - nie chciał przecież wyjść na mazgaja. Rzadko kiedy płakał, a jeszcze rzadziej - w czyjejś obecności. Był przecież silnym mężczyzną, czarodziejem, coraz potężniejszym. Mordercą. Śmierciożercą. Byłym mieszkańcem Domu Węża. Arystokratą. On nie płakał,on rzadko kiedy w ogóle okazywał jakieś uczucia.
Teraz nie mógł się powstrzymać.
- Nie chcę nikogo innego. - wykrztusił. - Nie chcę! Rozumiesz? Chciałbym mieć syna, ale nie muszę koniecznie. Chcę ciebie. Ciebie kocham. Nie chcę żadnej kobiety, nie chcę nikogo, chcę być z tobą. Albo sam, jeśli nie mogę być z tobą.
*wtulił się w niego jeszcze bardziej, chowając twarz w jego koszulce i próbując przestać płakać. W związku z tym przestał oddychać i tylko leżał z zaciśniętymi zębami i powiekami, starając się uspokoić i doprowadzając tym samym jedynie do tego, że jego ciało było wstrząsane coraz silniejszym szlochem.
- Nie rób mi tak... Nigdy... więcej. - poprosił łamiącym się głosem. - Nie zostawiaj... Kocham cię. - i teraz przypomniało mu się coś, o czym myślał na wstępie, a bał się zapytać wprost. Uznał, że teraz przyszła na to w sumie właściwa pora. - Nie masz ro.. dziny, prawda? - zapytał, nadal starając się powstrzymywać płacz. - Nie masz... żony? Możesz w ogóle... ze mną zostać?
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Czw Lut 27, 2014 9:27 pm

Anton nie spodziewał się, że Crow zacznie płakać. Przytulił go do siebie mocniej, bardzo mocno, gdy ciałem chłopaka wstrząsnęły dreszcze. Nie chciał, żeby płakał. Nie chodziło o to, że był byłym Ślizgonem, że pochodził z arystokratycznej rodziny, nie. Po prostu był jego ukochanym, nie chciał jego łez. Westchnął cicho, pocałował go delikatnie w szyje i odsunął się lekko, żeby na niego spojrzeć. Wytarł kciukami jego łzy z policzków, pocałował go w czoło i powiedział kilka słów po bułgarsku. Brzmiały nad wyraz miękko i spokojnie. Zaraz jednak przypomniał sobie, ze Crow go nie rozumie, zmarszczył brwi, skupiając się i odezwał się ponownie, tym razem już po angielsku. Z tym swoim charakterystycznym akcentem, którego nie mógł się pozbyć, chociaż próbował od wielu lat.
- Nie mam żony. Narzeczonej. Dziewczyny. Chłopaka też nie mam. Wyobrażasz sobie, że mógłbym być z kimś innym poza tobą? Nie zamierzałem nikogo szukać, stwierdzając, że to ty jesteś miłością mojego życia i byłoby to nie w porządku wobec Ciebie i wobec mnie również, gdybym miał być z kimś innym. No i dla tego kogoś też byłoby to nie w porządku, bo nie pokochałbym go tak mocno jak kocham Ciebie.
Pogłaskał go po policzku i przybliżył się do niego nieco bardziej, uginając nogi w kolanach i wsuwając je pomiędzy jego nogi. Nie, bez podtekstów, chciał być po prostu bliżej niego.
- обичам те, Car-row. I naprawdę nie wyobrażam sobie, żebym mógł być z kimkolwiek innym. Jesteś... jak to się mówi...? Miłością mojego życia. Tylko... Ciebie chce. Ciebie.


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Czw Lut 27, 2014 10:05 pm

Patrzył mu w oczy, kiedy Anton go od siebie odsunął, wciąż jednak zaciskał palce na jego koszulce. Słuchając tego wszystkiego czuł, że zbliża się kolejna fala płaczu - tym razem spowodowanego nieziemską ulgą. Zaczął drżeć jeszcze bardziej i wreszcie przestał się bronić przed płaczem - rozpłakał się zupełnie jawnie- co wyglądało zapewne dość zabawnie, biorąc pod uwagę, że teraz uśmiechał się od ucha do ucha, a oczy błyszczały mu szczęściem. Nie zastanawiając się nad tym,kiedy Anton skończył mówić, Crow przysunął się do niego, wplatając palce w jego włosy i pocałował, rozchylając jego wargi swoimi i splatając ich języki ze sobą. Owszem, wciąż łzy płynęły mu po policzkach, wciąż jego ciałem wstrząsał szloch, ale całował go długo, tak, że zakręciło mu się w głowie. Cieszył się smakiem jego ust i znów nie mógł uwierzyć, że to czuje, że ma go przy sobie. Rozsunął tez posłusznie nogi, przysuwając się do niego tak, że stykali się całymi ciałami.
- Anton... - powiedział wreszcie, kiedy oderwał się od jego ust, ale wciąż trzymając palce w jego włosach i gładząc go po policzku kciukiem. - Nie mogłeś mi sprawić lepszego prezentu na urodziny. To są najszczęśliwsze urodziny w moim życiu, naprawdę. Ty też jesteś miłością mojego życia. Nie wiem więc, dlaczego mogłeś w ogóle sądzić, że lepiej mi będzie bez ciebie, że zwiążę się z kimś innym i będę miał synka... Nie. Tak, jak ty nie mógłbyś zrobić tego ani sobie, ani mnie, ani osobie, z którą byś próbował się wiązać, tak ja bym nie mógł. Nawet gdybyś nie wrócił - zostałbym po prostu sam.
I wreszcie dałbym się pewnie zabić... Tego jednak już nie powiedział głośno. Lepiej nie denerwować Antona, po co?
- Jak ty to mówisz? Obi... Obitiam tsie... - łamaniec językowy, Crow nie był w stanie tego dokładnie powtórzyć i zmarszczył przy tym brwi, usiłując nie kaleczyć języka przyjaciela. Roześmiał się radośnie, pełen szczęścia jak małe dziecko i przyciągnął go znów do siebie, tuląc i głaszcząc delikatnie, obsypując pocałunkami jego szyję, policzek i skroń. Tak, to też było nie w jego stylu i zapewne jutro mu już choć trochę przejdzie. Wróci stary Crow - bo nie da się tak łatwo zmienić natury człowieka. Ale teraz po prostu nie mógł uwierzyć we własne szczęście.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Pią Lut 28, 2014 4:41 pm

- Cieszę się, że ten prezent Ci odpowiada. Kupiłbym Ci coś, gdybym miał za co, ale.. kiedyś to nadrobię. Tylko muszę się ogarnąć i znaleźć pracę. Gdzieś. Gdziekolwiek. Chce z tobą mieszkać, jeśli wyrazisz na to zgodę, ale nie chce być na Twoim utrzymaniu, więc... no. Wezmę się w garść niedługo, zobaczysz.
Uśmiechnął się do niego przepraszająco, bo czuł się teraz winny, właściwie nie wiadomo z jakiego powodu. Może po prostu dlatego, że go opuścił, tak bez słowa? Pewnie tak. Bo poza tym przecież nie zrobił nic takiego. Nie okłamał go. Nie zdradził. Nie oszukał. Cały czas był tylko i wyłącznie własnością Crowa, jedynie nie był... przy nim, no. Przynajmniej nie tak do końca, bo czasem się za nim szwendał, jak już było wspomniane.
Zachichotał cicho, słysząc jego słodkie próby powiedzenia mu po bułgarsku, że go kocha. Naprawdę, słodziutko! Pogłaskał go łagodnie po policzku i pokręcił lekko głową.
- Obiczam te. Tak po prostu. - no, dla niego było to aż nazbyt logiczne, w końcu był to jego język ojczysty. Ale podobał mu się sposób, w jaki wymawiał to Crow, serio. Anton uśmiechał się teraz szeroko, wciąż gładząc jego twarzyczkę i muskając niewinnie noskiem jego nos. Lubił się do niego łasić, a dawno nie miał ku temu sposobności. Coraz bardziej uświadamiał sobie jak bardzo za nim tęsknił. I cieszył się, że zdecydował się przyjść. Przysunął się do niego jeszcze bardziej i pocałował go delikatnie w usta, nie rozchylając jednak jego warg, a po prostu je muskając swoimi. Po chwili zachichotał, splótł ze sobą ich dłonie i odezwał się cicho. - Brakowało mi Ciebie. Tak bardzo mi Ciebie brakowało... - przytulił się do niego znów, tonąc w jego ramionach i wtulając twarz w jego szyję. - Jeśli naprawdę pozwolisz mi u siebie zostać, to... obiecuje, że już zawsze będę przy tobie, dopóki mnie nie wyrzucisz. Zgoda? Tylko... chce tu z tobą być.
Taak, bardzo poprawne gramatycznie i językowo zdanie, nie ma co.


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Pią Lut 28, 2014 8:45 pm

- Nie. - pokręcił głową, gładząc włosy Antona i wplatając palce pomiędzy nie. - Nie musisz mi nic kupować, naprawdę wystarczy, że jesteś. I w porządku, znajdź pracę. Chciałbym, żebyś ze mną zamieszkał, tak. Jeśli nie przeszkadza ci, że to taka stara klitka... Na pewno nie jest to to, co każdy z nas miał u siebie w rodzinnym domu, ale... przynajmniej to jakiś dach nad głową.
Może to i głupie, że tłumaczył się bezdomnemu z tego, w jak skromnych warunkach mieszka, ale naprawdę było mu głupio. Nikogo tu nie zapraszał przez cały ten czas, jak tu mieszkał- jakoś nie chciał. Mugolska dzielnica, stare mieszkanie, wynajmowane, trochę odrapane, choć Crow czarami doprowadził je do stanu względnej używalności. Tak, płacił za nie mugolskimi pieniędzmi - co miesiąc chodził do banku Gringotta i wymieniał odpowiednią kwotę. Nauczył się nawet dzięki temu wartości mugolskich pieniędzy, choć wciąż czasem miewał z tym kłopoty.
- Oбичам те... - powtórzył już prawidłowo, choć będąc pewnym, że przy kolejnej próbie znów mu nie wyjdzie. - Tak. Całym sercem.
Zadrżał, przymykając oczy, kiedy poczuł na swoich ustach wargi Antona. Zrobiło mu się niesamowicie gorąco i zakręciło mu się w głowie, znowu. Oddech mu zamarł... Crow dopiero po chwili doszedł do siebie i otworzył nieśmiało oczy, by spojrzeć na Antona.
- Zostań. - to była prośba, jednak przebijał w niej niewyraźnie dawny Armand: władczy i stanowczy. W jakiejś niewielkiej części był to rozkaz, nie dlatego, żeby Crow chciał rozkazywać swojemu przyjacielowi, ale dlatego, że zwyczajnie miał taki charakter i był przyzwyczajony do tego, że jego się słucha. - A co do twojej pracy... Chyba lubisz eliksiry, prawda? Zastanawiałem się nad tym co jakiś czas, myślałem, że tym się zajmujesz. Mógłbyś robić ludziom eliksiry na zamówienie, wymyślać jakieś nowe... Trzeba by mieć do tego jakiś wkład na początek, ale... Jakoś byśmy dali radę.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Sob Mar 01, 2014 1:08 pm

- Tak, nie jest to to samo, co mieliśmy w domu, ale... ja chyba nie chce znów tego, co miałem u rodziców.
Czy miał na myśli faktycznie sam dom, czy może coś innego, głębszego - ciężko powiedzieć. W każdym razie wtulił się wtedy mocniej w swojego przyjaciela, jakby chował się przed całym światem, a już na pewno przed swoim domem rodzinnym. Żeby go nie znaleźli. nie chciał już widzieć się z ojcem, nigdy więcej. Co do matki... kochał ją, tak, ale to że nie potrafiła się postawić Alexandrowi i nie zrobiła nic, żeby go przed nim chronić, bo najwyraźniej tak było jej wygodniej, sprawiło, że straciła bardzo dużo w oczach Antona. Z nią też nie chciał się już widzieć.
Uśmiechnął się, słysząc jak powtarza za nim to bułgarskie wyznanie miłości. Teraz brzmiało zdecydowanie lepiej, prawidłowo, choć wtedy miał taki słodki akcencik, za pierwszym razem. Potarł nosem o jego policzek i zachichotał cicho, słysząc ten władczy ton w jego głosie. Tak, pamiętał tego Crowa, zdecydowanie. I tęsknił za nim. Miał bardzo wielką skłonność do rozkazywania innym i uważał się za ważniejszego; sądził, że należy go słuchać. Anton jednak traktował go - nadal - jak swojego przyjaciela (choć od jakiegoś czasu również jak kogoś 'bardziej' niż przyjaciela) i nie potrafił odczuwać przed nim respektu, słuchać go, bać się. Jednak, jakby na to nie patrzeć, podobało mu się brzmienie jego głosu w tej sytuacji. Rozpaczliwy rozkaz, o.
Jego uśmiech jeszcze się poszerzył, gdy usłyszał pomysł Crowa odnośnie eliksirów.
- Wiesz, myślałem trochę o czymś innym. Chciałbym pracować w Świętym Mungu... może jako jakaś pomoc, cokolwiek... na uzdrowiciela mnie na pewno nie wezmą, nie ma szans, nie mam skończonych odpowiednich kursów. Ale mogą tam pracować i robić dodatkowo kurs ... jak sądzisz? Wyobrażasz sobie mnie w fartuszku uzdrowiciela?
Zachichotał cicho, znów się w niego wtulając.


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Sob Mar 01, 2014 3:22 pm

I to ich własnie różniło, bo Crow bardzo tęsknił za rodziną. Za matką najmniej - była jakaś niewidoczna, bezbarwna... Ale za ojcem i siostrą tak, a skoro tęsknił za ojcem mimo tego, co ten mu zrobił, stawiało go to zapewne na znacznie niższej pozycji, niż stał Anton. On nie miał tyle siły w sobie, żeby nie chcieć wrócić, znalazł jedynie tyle, żeby tego faktycznie nie zrobić i nie płaszczyć się.
Przytulił mocniej przyjaciela czując, że ten się w niego wtula i pogłaskał go po głowie.
- Uzdrowiciel? - uśmiechnął się. - Tak, to jest też dobry pomysł. Przydatny zawód. - zwłaszcza jak się ma chłopaka śmierciożercę... - Dobrze, zostań uzdrowicielem w przyszłości, zatrudnij się w Mungu.
Pocałował go w szyję i potarł policzkiem o jego policzek.
- Kocham cię. - wyszeptał mu do ucha, muskając je wargami. - Naprawdę szczerze cię kocham. I cieszę się, że wróciłeś.
Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie zrobię ci krzywdy. Nie chcę tego, chce, żebyś był szczęśliwy i żebyś został ze mną.
Westchnął cicho i położył głowę na poduszce, dotykając czołem czoła Antona i zamknął oczy. Spać mu się chciało, ostatnio niewiele sypiał, krótko i nerwowo, a teraz nareszcie był spokojny, nareszcie nie był cały napięty. Nareszcie miał się do kogo przytulić i poczuć bezpiecznie w jego ramionach.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Sob Mar 01, 2014 4:09 pm

Ucieszył się, gdy usłyszał, że chłopakowi podoba się jego pomysł z Mungiem. Tak naprawdę od dawna marzył o tym, żeby tam pracować, jeszcze za czasów szkolnych. Ale po ukończeniu egzaminów w siódmej klasie nie zrobił nic w związku z tym. Żadnych kursów, które przybliżyłyby go do jego marzenia. Ważniejsze było dla niego szczęście Crowa, a wydawało mu się, że ten będzie szczęśliwszy bez niego.
Odruchowo pogłaskał go po klatce piersiowej, przyglądając się jego lewej ręce. Zastanawiał się, czy przypadkiem nie ma pod tym długim rękawem czegoś, czego nie chce mu pokazać. Skąd to przypuszczenie? Wiedział przecież po czyjej stronie stoi Crow. Wiedział doskonale jaki jest. Nie trudno było się domyślić, że ukrywa Znak, zwłaszcza że Anton wierzył w to, że Czarny Pan powrócił. A skoro wrócił, to pewnie znów zbiera armię. Dlaczego więc miałby nie wziąć pod swoje skrzydła kogoś tak nastawionego do świata jak Armand?
Zawahał się chwilę i po chwili namysłu zacisnął palce na jego lewym nadgarstku. Miał ochotę podwinąć mu ten rękaw i sprawdzić, ale nie zrobił tego, chyba tylko i wyłącznie z szacunku do Crowa. Skoro szanował jego, to i jego prywatność. Spytać jednak nie zaszkodzi...
- Car-row...
Widział, że ten już powoli przysypia. Zawahał się nawet czy nie spytać go o to jutro.. i w końcu stwierdził, że tak, to będzie najlepszy pomysł. Teraz musnął krótko jego nos swoim nosem i pogłaskał go po policzku.
- Dobranoc.
Mruknął cicho, zamiast tego co w rzeczywistości chciał powiedzieć i również zamknął oczy, mając nadzieję, że uda mu się zasnąć.


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Sob Mar 01, 2014 4:49 pm

Crow nie widziałby powodu, dla którego Anton miałby rezygnować z pracy w Mungu, nawet jeśli więcej nie chciał go widzieć. Nie widział takiej zależności - on przecież nie pracował w szpitalu, tylko w Ministerstwie, a w szpitalu nie zamierzał lądować, przynajmniej na razie. Zresztą, nigdy by nie chciał, żeby z jego powodu Anton rezygnował z marzeń.
Zamarł i nieco się spiął, kiedy chłopak chwycił jego nadgarstek, jednak nie otworzył oczy i starał się lewą rękę trzymać luźno, żeby nie dać nic po sobie poznać. Ot - zwyczajnie Anton chwycił go za rękę, nic wielkiego.
To i tak się wyda, durniu. Chyba nie będziesz przy nim wiecznie chodził w długich rękawach, co? Możesz najwyżej owinąć sobie rękę bandażem i udawać, że jakaś magiczna cholera cię dopadła, ale... on chce być uzdrowicielem. I wiesz dobrze, że jest w tym niezły, doświadczyłeś tego w szkole. Będzie chciał obejrzeć.
A ty chcesz go w ogóle okłamywać, kretynie... Chcesz okłamywać jedyną osobę, którą w ogóle jeszcze masz na świecie tak naprawdę, bo znajomi z pracy są jedynie współpracownikami, podobnie, jak inni śmierciożercy, których imion nawet nie znasz. On jest jedynym bliskim ci człowiekiem. Idioto.

Anton jednak wyraźnie zrezygnował z pytania teraz. To dobrze, Crow nieco ochłonął. Objął go i przytulił do siebie, zasypiając z twarzą w jego włosach.
W nocy śniło mu się coś, co trudno w jego przypadku jednoznacznie zaklasyfikować jako koszmar albo zupełnie przyjemny sen, przynajmniej na samym początku. Znów stał nad jakąś wyznaczoną mu przez Czarnego Pana ofiarą, z różdżką wycelowaną w jej serce. Wiła się przed nim, błagając niezrozumiale o litość, a on znęcał się nad nią, najpierw fizycznie. Rzucił na nią klątwę Cruciatus i patrzył z rosnącą rozkoszą na jej cierpienie. Słuchał krzyku i napawał się nim. Cofnął jednak zaklęcie, kiedy widział, że temu człowiekowi zaczyna brakować sił, że zaraz osunie się poza granicę świadomości.
- Co? - wycedził przez zęby, wyszczerzone w paskudnym uśmiechu. - Masz już dość? Przestanę... na pewno przestanę, tak. Chcesz, żebym w zamian za ciebie pomęczył kogoś innego? Wybierz sobie kogoś. Kogoś bliskiego tobie. No?
Ukucnął przy drżącym na podłodze ciele... i w tym momencie zobaczył, że spocona, blada i wykrzywiona bólem twarz należy do Antona.
Nie. Jednak to był koszmar. Crow odskoczył od niego, wciągając głośno powietrze, przerażony i w tym momencie obudził się z bijącym mocno sercem, wciśnięty plecami w ścianę przy łóżku, patrząc na przyjaciela szeroko otwartymi oczami i oddychając szybko i nierówno.
Nie... Tylko nie to... - pomyślał - Ja go nie chcę krzywdzić... Nie jego! Nigdy!
To tylko sen.
- podpowiedział cichy, uspokajający głosik w jego głowie. - Tylko zwykły sen. Oczywiście, że nie chcesz go krzywdzić. Ty się tego jedynie boisz, właśnie dlatego, że nie chcesz. Uspokój się, zanim się zorientuje, co jest nie tak.
Crow odetchnął głęboko, uspokajając w ten sposób trochę oddech i rozluźniając się. Tak, podobne sny i myśli były właśnie między innymi powodem, dla którego bał się samego siebie.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Antonin Georgijew on Nie Mar 02, 2014 10:06 pm

Anton tej nocy, o dziwo, spał. A to już był niewyobrażalny sukces w jego przypadku - spał pierwszy raz od wielu dni i .. spał naprawdę spokojnie. Leżał na boku, wtulając policzek w jego ramię i spał. Najzwyczajniej w świecie. Nie obudziła go nawet pobudka Crowa, prawdopodobnie gdyby krzyknął, jęknął, cokolwiek, to mógłby się obudzić, ale nie w tej sytuacji. Nie wiedział więc o złych snach swojego ukochanego. Pewnie gdyby wiedział zacząłby panikować, bo on już tak miał, że bardziej przejmował się innymi niż sobą, a zwłaszcza Crowem. W pewnym momencie jednak obudził się, bo nic nie trwa wiecznie, nawet dobre sny. Nie wiedział co mu się śniło nawet od razu po przebudzeniu, ale uznał, że nie było to nic złego, bo na pewno by zapamiętał. Otworzył ślepka i popatrzył na Armanda. Wydawało mu się, że ten śpi, więc pozwolił sobie objąć go mocno w pasie, wtulić nos w jego szyję i wyszeptał cicho.
- Strasznie za tobą tęskniłem. Nawet nie wiesz ile nocy spędziłem pod Twoim domem, nie mając odwagi zapukać... bałem się, że nie będziesz chciał mnie widzieć. Kocham Cię.. chyba nawet trochę bardziej niż przewiduje granica bezpieczeństwa.
Westchnął cicho, tuląc się do niego mocno, przekonany że Crow już śpi. Bo spał, prawda? Inaczej by tego nie mówił...


Kocham Go. Naprawdę. Całym swoim sercem. I pragnę. Ale boję się wrócić. Boję się nie tego, że mnie skrzywdzi, ale że ja skrzywdzę jego. Nie chce go zranić. Nie mogę! ... обичам те, Car-row.
avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Armand Crow on Nie Mar 02, 2014 10:22 pm

Nie, nie spał. Leżał tylko z zamkniętymi oczami, usiłując zasnąć, ale nie udało mu się to - jedynie przysypiał co chwilę i budził się z czegoś w rodzaju płytkiej drzemki. Dlatego doskonale słyszał słowa Antona i wstrzymał oddech, kiedy chłopak to mówił. Po chwili namysłu przyciągnął go mocniej do siebie i pogłaskał delikatnie po głowie.
- Trzeba było przyjść. - wyszeptał. - Nie bardzo mi wychodziło życie bez ciebie. Ale nie szukałem cię, bo skoro zniknąłeś... uznałem, że mnie nie chcesz.
No, to nie do końca prawda, bo bał się trochę, że Anton może również nie żyć z jakiegoś powodu, ale nie mógł go znaleźć. Nie zginął raczej w każdym razie z ręki śmierciożerców - o tym by się Crow raczej dowiedział.
Jakoś teraz już był w miarę rozbudzony, przez to, że nie mógł zasnąć. Zresztą - zbliżał się świt, tak czy siak Crow niedługo będzie musiał wstać i iść do pracy. Teraz jednak chciał jeszcze zostać w łóżku i cieszyć się bliskością przyjaciela, jego ciepłem, tym, że mógł go nareszcie przytulić, czuć jego zapach... Niesamowicie za nim tęsknił i nawet nie zdawał sobie sprawy, jak strasznie, póki go wreszcie nie zobaczył. Odetchnął głęboko i wtulił twarz w jego szyję. Również miałochotę powiedzieć mu, że go kocha, jednak teraz już praktycznie wytrzeźwiał, znów był tym starym Armandem, któremu trudno okazywać jakiekolwiek uczucia. Owszem, tulił się, głaskał i był czuły, jednak uznał, że będzie się za bardzo powtarzał, jeśli powie, że kocha. Że to będzie głupie i słabe.
Zasady wpojone w domu - nikt go tak naprawdę nie nauczył okazywać uczuć. Wręcz przeciwnie - miał je ukrywać.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sypialnia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach