Armand Gabriel Crow

Go down

Armand Gabriel Crow

Pisanie by Armand Crow on Pon Lut 24, 2014 2:51 pm



ψ Armand Crow ψ

Shiloh Fernandez





»Imiona postaci«
Armand Gabriel
»Nazwisko postaci«
Crow
»Wiek«
19
»Data urodzenia«
13.12.1976
»Miejsce urodzenia«
Londyn
»Czystość krwi«
czysta


    »Miejsce zamieszkania«
    Posiadłość na przedmieściach Londynu
    »Dom«
    Slytherin
    »Patronus«
    Prawie dorosły wilk
    »Bogin«
    wściekły ojciec
    »Zawód«
    Amnezjator
    »Różdżka«
    13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca









» PATRONUS  « Crow nauczył się tego zaklęcia od ojca, w szóstej klasie. Niestety, nie na tyle dobrze, żeby dać sobie radę z dementorem, który go wtedy zaatakował - ojciec musiał mu pomóc go przegonić. Wtedy Armand zawziął się, że nauczy się tego zaklęcia na tyle dobrze, żeby następnym razem nie musieć liczyć na niczyją pomoc. I chyba mu się to udało, choć od tamtej pory jeszcze dementora nie spotkał. Miał jednak spore trudności z nauczeniem się tego zaklęcia - nie należy ono do najłatwiejszych, a jemu w dodatku niełatwo był znaleźć jakieś szczególnie dobre wspomnienia. Jednak wreszcie skupił się na chwili, kiedy ojciec powiedział mu po raz pierwszy,że jest z niego dumny i cieszy się, że ma takiego syna.
Później jednak powstało jeszcze silniejsze i szczęśliwsze wspomnienie - moment, w którym Crow usłyszał po raz pierwszy, że Anton go kocha. Wtedy też jego patronus z dorosłego wilka stał się niemal dorosłym szczeniakiem, prawie wyrośniętym, ale nie do końca, mającym wciąż szczenięce ruchy i delikatną mordkę.

» RODZINA  «

Ψ Matka - z nią nie ma najlepszych kontaktów. Nigdy jej tak naprawdę nie szanował - jedynie na tyle, że nie był wobec niej chamski. Jednak matki tak naprawdę nie dostrzegał, nie była obecna w jego życiu, zawsze stała gdzieś obok i jeśli ojciec karał jego albo jego siostrę - ona stała z boku i bała się odezwać. Zawsze bała się odezwać.. Tak naprawdę dopiero teraz Armand zrozumiał, że zwyczajnie dała się zastraszyć i wytresować, jednak nie podniosło to jego szacunku do niej.          

Ψ Ojciec - jego Armand zawsze podziwiał i szanował, ojciec był dla niego wzorem do naśladowania. Chłopak zawsze zabiegał o jego szacunek i uznanie i rzadko kiedy je dostawał, ale uznał, że to dobrze. To kształtowało jego charakter i ambicje, hartowało. Tak ojciec mu wpoił. Teraz Armand nadal jest podłamany faktem, że został wyrzucony z domu, jednak stara się tego nikomu nie okazywać. Mimo to miał ochotę zrobić ojcu krzywdę, kiedy się nad nim znęcał psychicznie i kazał mu torturować siostrę w ramach uczenia jej odpowiedniego zachowania.        

Ψ siostra - kolejna osoba z najbliższej rodziny, którą Armand kocha i zrobiłby dla niej wszystko, jednak czasem się na nią złości tak, że nie ma ochoty się do niej odzywać. Bywało też, że ją tresował, również czarami, starał się sobie podporządkować - w końcu jest kobietą i jest młodsza. Tak został wychowany - kobiety głosu nie mają. Jednak siostra uważa inaczej, jest buntowniczką, na pewno czuje respekt przed bratem, przed ojcem jeszcze większy, jednak zdarza jej się otworzyć usta i powiedzieć o parę słów za dużo. Crow bardzo za nią tęskni.

Ψ poza tym - zapewne ma bliższe lub dalsze powiązania z innymi rodami czystej krwi (zwłaszcza tymi o podobnych poglądach względem mugoli i mugolaków; jak Blackowie i Malfoyowie), jak każdy, kto koniecznie chce czystość swej krwi zachować. Ostatecznie - takich rodów jest niewiele.


BIOGRAFIA
Jako pierworodny, w dodatku płci męskiej, zawsze dostawał ciut więcej wszystkiego, niż jego siostra i ciut więcej zawsze mu było wolno. Jednak - czując się odpowiedzialny za małą (ona zawsze pozostanie dla niego mała i bezbronna, nieważne, ile razy by mu udowadniała, że wcale tak nie jest) siostrzyczkę, dzielił się z nią wszystkim, co miał. Zawsze starał się, żeby oboje mieli po równo, a jeśli się tak nie dało - nawet oddawał jej większą część.
Jako mały chłopiec uwielbiał snuć się samotnie po lesie (siostrze nie zawsze wolno było z nim iść: młodsza dziewczynka - mówili rodzice - powinna siedzieć w domu, gdzie jest bezpieczna). Chodził, jak kot, własnymi ścieżkami, rzadko komukolwiek zwierzał się ze swoich myśli. Marzył o tym, że kiedyś będzie sławnym czarodziejem, potężnym i strasznym. W tajemnicy przed wszystkimi - żeby w razie czego nikt nie widział efektów porażki - ćwiczył różne zaklęcia. Bez różdżki, oczywiście, skoro pierwszą dostaje się, mając jedenaście lat, a potem nie wolno jej używać poza szkołą. Ale starał się siłą woli przywoływać do siebie różne rzeczy, wpływać na decyzje zwierząt i ludzi i tym podobne czary.
W przeciwieństwie do siostry, nie był leniem. Zawsze sam odrabiał swoje prace domowe, słusznie sądząc, że jeśli tego nie będzie robił, to od razu może się pożegnać z marzeniami o potędze. Jego siostra nie mogła tego pojąć i wyśmiewała się z niego, co ten ostentacyjnie ignorował.
W szkole natomiast zaczął drążyć i - na ile mu się udawało - przekopywać się przez Księgi Zakazane w poszukiwaniu jakichś ciekawych... "wynalazków". Niestety, do tych dzieł miał dostęp dopiero od piątego roku, w dodatku tylko za przyzwoleniem nauczycieli, nad czym zawsze ubolewał, ale części ciekawostek dowiedział się od rodziców.
Od czasu do czasu sam eksperymentuje i stara się wymyślać jakieś ciekawe zaklęcia, w stylu snapowego Sectumsempra.
Niecałe pół roku temu, tuż po swoim powrocie, Lord Voldemort zwrócił na niego swoją uwagę (wiedział o jego istnieniu, ponieważ ojciec Crowa był jednym z tych jego starych popleczników, który odpowiedział na wezwanie na cmentarz/ Polecił więc syna jako godnego współpracownika). Wyznaczył mu zadanie, mające być próbą przed włączeniem Crowa w szeregi Śmierciożerców. Chłopak porwał zdrajczynię krwi i zabił ją. Bardzo to przeżył później, kiedy ochłonął i dotarło do niego - po kilku dniach - co zrobił. Pozbawił człowieka życia!
Mimo wszystko po jakimś czasie stłumił w sobie podobne odczucia, odruchy wymiotne, starał się o tym nie myśleć, żeby przynajmniej móc spokojnie spać.
Otrzymał wymarzoną nagrodę. Czarny Pan wypalił na jego przedramieniu Mroczny Znak, a niedługo po tym kazał zabić matkę jednej z uczennic, nie wyjaśniając powodów - nie musiał. Tym razem Crow nie zrobił tego od razu. Znów wpadł w coś w rodzaju transu, czy jak to inaczej nazwać - pławił się w swoim okrucieństwie, znęcał się nad kobietą, całkowicie w tym momencie wyłączając ludzkie odruchy. Nie panował nad tym. I również kiedy później zdał sobie sprawę z tego, co zrobił, kiedy przeczytał o tym w gazecie i przypomniał sobie, wymiotował i nie mógł się uspokoić. Te obrazy do dziś nawiedzają go czasem w snach. Brakuje mu Antona, który zapewne byłby dobrym katalizatorem dla takich odczuć i pomógłby mu się uspokoić.
Właśnie. Anton.
Crow poznał go w szkole, dzielili dormitorium przez siedem lat i bardzo się zaprzyjaźnili. Anton był Bułgarem i początkowo dość trudno mu się było przystosować, zwłaszcza językowo, do realiów Anglii, jednak początkowo sceptycznie do niego nastawiony Crow, zaczął go najpierw nerwowo poprawiać, a później - pomagać w przystosowaniu się. Wreszcie się zaprzyjaźnili i stali prawie nierozłączni. Prawie, bo Crow jednak był samotnikiem i czasem potrzebował zwyczajnie pobyć sam. Jednak Anton był wspaniałym kompanem do picia w późniejszych latach, czy raczej - on był kompanem Antona, bo to zwykle on namawiał Armanda na kieliszek albo wręcz całą butelkę. Bułgar czuł do niego coś więcej, jednak Crow nie zdawał sobie z tego sprawy do czasu, aż w siódmej klasie wypili trochę za dużo i wylądowali w łóżku.
To był dla Armanda wstrząs. Nie sądził, że mógłby w ogóle zrobić coś takiego - mężczyźni go przecież nie pociągali. Prawda...?
Jednak nieprawda. Nie zrobiłby tego, nawet po pijaku, gdyby faktycznie nic w tym nie było, jednak uświadamianie tego sobie zajęło mu jakiś czas. Przez tydzień potem unikał Antona, bał się konfrontacji, nie wiedział, co powiedzieć, co zrobić, jak się zachować i w jakim świetle to tak naprawdę stawia ich znajomość. Wreszcie jednak to Bułgar zmusił go do rozmowy, samemu zapewne również się tego bojąc, ale nie mogąc wytrzymać milczenia. Ustalili wtedy, że to był jednorazowy wybryk - Crow w końcu był "hetero".
Jednak wreszcie dotarło do niego,co czuje do Antona. Zauważył, że zerka na niego, że nadal chce z nim spędzać czas, dużo czasu. Wreszcie - że chciałby powtórzyć to, co było tamtego wieczoru.
Teraz nie jest już pewien, który z nich pierwszy powiedział, że kocha, ale podejrzewa, że jednak to był Anton. Odnalazł go - jak zwykle - w bibliotece i znów zmusił do rozmowy. Wyciągnął flaszkę, ryzykując znów, że obaj oberwą i wylecą ze szkoły, ale widocznie uznał, że potrzebuje jakiegoś wsparcia. I wytłumaczył Armandowi, co do niego czuje.
Crow początkowo nie wiedział, jak na to zareagować, więc tak naprawdę jego jasna odpowiedź nadeszła kilka dni później, tuż przed tym, jak znów się kochali. Wtedy powiedział mu, że jemu też zależy, że kocha i że chce być z nim.
Dla innych wciąż byli tylko przyjaciółmi, jednak siostra Armanda zorientowała się, o co chodzi. No, zresztą trudno, żeby się nie zorientowała, skoro przyłapała ich na pocałunku... Stwierdziła, że to obrzydliwe, obleśne, że ona nie chce mieć takiego brata.
Kilka dni później nadeszły ferie świąteczne i oficjalna kolacja z udziałem całej rodziny Antona. Ojcowie wtedy oświadczyli, że zamierzają połączyć rodziny i majątki, zadbać o czystość krwi - Anton miał poślubić siostrę Armanda.
Rozpętała się burza. Prawdziwa burza. Dziewczyna zaczęła krzyczeć, że nie zamierza wiązać się z kimś tak obrzydliwym, kto "pieprzy się" z jej bratem. Oczywiście, wynikła z tego cała wielka dyskusja, w wyniku której Armand stracił nad sobą panowanie, słysząc obelżywe słowa na temat swojej siostry z ust Antona i miotnął w jego stronę zaklęciem, wyczarowującym węża, który ukąsił jego ukochanego. Dopiero wtedy się opamiętał, widząc, co zrobił, patrząc na umierającego Georgijewa wielkimi, przerażonymi oczami, nic poza tym nie widząc i nie słysząc, nie mogąc się ruszyć.
Na szczęście skrzat domowy Crowów pomógł Antonowi, wyleczył go, a kłótnia została zakończona wreszcie przez Crowa seniora, który stwierdził, że najlepszą karą dla córki będzie potraktowanie klątwą Cruciatus, a dla syna - nakazanie jemu wykonanie jej.
Zrobił to, oczywiście. Nie zaprotestował - za bardzo bał się ojca. I sam cierpiał wręcz fizycznie, zadając ból ukochanej siostrze, płacząc przy tym jak małe dziecko i nienawidząc siebie. Nie mógł na siebie patrzeć i najchętniej wtedy sam zrobiłby sobie krzywdę. Pluł w lustro, nie dlatego, że w ogóle chciał związać się z Antonem (bo nadal chciał), a dlatego, że nie postawił się ojcu mimo, że tak naprawdę to w niego chciał wtedy wycelować różdżkę.
W dodatku tej samej nocy odkrył sekret Antona - jego ojciec, z którym został w posiadłości Crowów na noc, uważał go za swoją własność, w każdym calu i chciał oddać go siostrze Armanda tylko po to, żeby połączyć majątki i przedłużyć nazwisko. Jednak tak naprawdę sam chciał go dotykać i zwyczajnie gwałcił go, w dodatku w wyjątkowo okrutny sposób. Crow, widząc to przypadkiem i będąc wtedy tuż po drugim w życiu morderstwie, wpadł w szał, rzucił się na niego z nożem i poważnie go poranił, tak naprawdę chcąc zamordować. Nie zrobił tego wyłącznie dlatego, że Anton wciąż był w pokoju - ostatnia iskierka zdrowego rozsądku kazała mu się powstrzymać i nie zabijać mężczyzny na oczach jego syna. I to był błąd, który niemal kosztował go życie, bo ojciec Antona chwycił różdżkę, powalił Armanda na podłogę i zaczął już wypowiadać słowa śmiertelnego zaklęcia, kiedy do pokoju wkroczył ojciec Crowa, powstrzymując go.
Następnego dnia wziął syna na rozmowę i postawił mu ultimatum: albo do końca siódmego roku zerwie z Antonem i znajdzie żonę (ewentualnie ożeni się z tą, którą wybiorą mu rodzice), albo nie ma już domu i rodziny.
Nie znalazł żony, nawet nie szukał. Po szkole wynajął mały pokoik w Londynie, obskurny i ciasny, ale tani. Zaczął pracować najpierw w Dziurawym Kotle jako barman, żeby cokolwiek zarobić, jednak później udało mu się uzyskać posadę w Ministerstwie w Departamencie Czarodziejskich Wypadków i Katastrof jako Amnezjator.
Anton po szkole gdzieś zniknął, a Crow właściwie go nie szukał. Uznał, że chłopak nie chce z nim być po tym wszystkim, że woli zacząć życie od początku. Nie miał do niego pretensji, a ból straty stłumił, podobnie, jak wszystko inne.


CHARAKTER
Generalnie jest zgryźliwy, złośliwy i robi to, na co ma akurat ochotę. Jako syn rodziny Śmierciożerców, stara się pokazywać, że czuje się panem wszechświata (do niedawna zresztą, do wyrzucenia z domu, rzeczywiście tak było. Teraz w znacznie mniejszym stopniu, ale nie wpłynęło to zbytnio na jego powierzchowność, a jeśli już - to na gorsze). Tym bardziej, że jest manipulatorem - lubi ustawiać sobie ludzi tak, żeby - jak powie "skacz" - pytali "jak wysoko?". Szuka czasem haków albo innych sposobów, żeby ludzi do siebie przekonać: jeśli akurat stwierdzi, że tak będzie łatwiej - bywa miły... na pierwszy rzut oka. Ale rzadko mu się to zdarza. Najczęściej jest władczy, opryskliwy albo zwyczajnie złośliwy, zwłaszcza dla swoich wrogów (a tych jest niemało). Choć jest też i honorowy. Może kogoś opluć słowami, ale słabszych nie zaatakuje, jeśli nie nadepną mu na odcisk.
Wyjątek od reguły złośliwości stanowi jego siostra, dla której zrobiłby wszystko i którą stara się chronić. Można powiedzieć, że jest ona w pewnym sensie jego słabym punktem. Nie oznacza to, że nie bywa dla niej złośliwy i opryskliwy, ale tylko wtedy, kiedy ona zacznie być taka dla niego.
Pierwsze zabójstwo jednak trochę go zmieniło, na gorsze, jak się można domyślać. Stał się - i staje nadal - jeszcze bardziej bezduszny, można powiedzieć, że traci powoli swoje człowieczeństwo. Z każdym kolejnym morderstwem - jak zauważył - staje się coraz bardziej okrutny, coraz bardziej go to bawi, wymyśla coraz to nowe tortury i zachowuje się nieraz jak kot, bawiący się posiłkiem. Nie zabija od razu, jeśli nie musi, kiedy idzie wykonać egzekucję albo widzi na horyzoncie inną możliwość "zabawy" z ofiarą, staje się potworem. Nie zawsze używa czarów, zdarza mu się również bawić nożami albo tym, co ma akurat pod ręką. Ostatnio też stwierdził, że tortury umysłowe są bardzo... zabawne.
Wreszcie - o ile nie ma innego rozkazu - zabija swoje zabaweczki, kiedy mu się znudzą. I dopiero kiedy ochłonie, kiedy wróci do domu, uświadamia sobie, co zrobił, kim się staje, jest tym przerażony i odchorowuje. Do kolejnego razu.
Chociaż nie. Tak naprawdę jest jeszcze jeden wyjątek. Anton. Dla niego Crow prawie nigdy nie bywa opryskliwy i złośliwy, dla niego najwyżej bywa chłodny i wyniosły, jednak to tez nie wynika z jego faktycznego chłodu, tylko nieumiejętności okazywania uczuć. Czasem zwyczajnie Armand się zamyka, nie umie być czuły i delikatny, Anton musi go na to dopiero naprowadzić, otworzyć jakąś szufladkę w jego mózgu.


CIEKAWOSTKI


    - Lubi tworzyć nowe zaklęcia i najlepiej w tym się właśnie czuje - w zaklęciach, modyfikowaniu ich i tworzeniu
    - Lubi grać w karty i przy tym strasznie kantuje
    - Jest zafascynowany bronią białą. Ma kolekcję noży, sztyletów i tym podobnych zabawek - nawet trafiła mu się jedna katana
    - Lubi srebrne łańcuchy i stare zegarki kieszonkowe - ma ich całą kolekcję i najczęściej co najmniej jeden z nich przyczepiony do ubrania
    - Uważa, że dobra znajomość zaklęć i eliksirów jest kluczowa do bycia potężnym - inne dziedziny magii nie są według niego aż tak ważne. Jednak z eliksirami nigdy nie radził sobie za dobrze, dlatego do tej pory potrafi ślęczeć nad książkami i próbować coś uwarzyć



    - Uwielbia burzę
    - Kiedy nad czymś pracuje albo się uczy, wypija hektolitry kawy z chilli, czekoladą i czasem niewielką ilością mleka
    - dobrze lata na miotle: nauczył się w dzieciństwie, bawiąc się z siostrą i kuzynostwem w dziecięcego quidditcha
    - Zielony jest jego ulubionym kolorem
    - Ma na lewym przedramieniu Mroczny Znak od paru miesięcy
    - Tylko jego rodzina mówi do niego po imieniu. Anton też może, ale tego Crow nie lubi - przypomina mu to o tym, co przeżył w domu i co stracił. Imię kojarzy mu się wyłącznie z rodziną i nie są to dobre wspomnienia
    - Nienawidzi swojego imienia, dlatego przedstawia się jako Crow
    - Antona podświadomie postrzega jako młodszego, dlatego starał się nim opiekować, jak mógł (stąd jego wilk jest prawie dorosły)
    - Uważał się za heteroseksualnego, póki nie uświadomił sobie miłości do Antona, ale nie był nigdy w łóżku z kimkolwiek innym



Ostatnio zmieniony przez Armand Crow dnia Pon Lut 24, 2014 5:48 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Armand Gabriel Crow

Pisanie by Armand Crow on Pon Lut 24, 2014 2:52 pm

Rzut kosteczkami na bonusik.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Armand Gabriel Crow

Pisanie by Admin on Pon Lut 24, 2014 2:52 pm

The member 'Armand Crow' has done the following action : Rzut kośćmi

'Bonus do karty' :

Result :
avatar
Admin
Admin


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Armand Gabriel Crow

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach