Korytarz

Go down

Korytarz

Pisanie by Antonin Georgijew on Wto Lut 18, 2014 2:56 pm

avatar
Antonin Georgijew

Różdżka : Ostrokrzew, 12 cali, włos z ogona Testrala
Multikonta : Severus, Andrew

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Maddison Stanley on Wto Mar 04, 2014 7:46 pm

Początek!

Maddy zeskoczyła z kilku ostatnich schodków i wylądowała z gracją na dole, uśmiechnięta i rozanielona jak zwykle. Chyba nie było chwili, żeby się nie uśmiechała - trudno było o tak pozytywną osobę jak ona. Właśnie wracała z wieży, gdzie gapiła się w niebo, ot tak sobie. Czasami miała lekkie 'odchyły' i lubiła porobić coś, czego nie robią normalni ludzie. Stała, po prostu, oparta o ścianę na wieży astronomicznej i oglądała przemieszczające się po niebie chmury. Wkrótce na niebie zaczęły się pojawiać gwiazdki, bo był już wieczór, i wtedy zdała sobie sprawę z tego, że robi się nie tylko ciemno, ale również zimno. Uciekła więc biegiem z wieży i teraz szła w swoim białym sweterku, podskakując wesoło co kilka kroków. W pewnej chwili podeszła do okna i oparła się dłońmi o kraty, spoglądając na wierzbę bijącą. Tak, znała to przejście, prowadzące do wrzeszczącej chaty i teraz nawet przeszło jej przez myśl, żeby może się tam wymknąć... ale nie, nie będzie przecież szła tam sama. Zresztą, nie o tej porze. To szaleństwo. Jeśli zostałaby przyłapana skończyłoby się to źle. Gryffindor straciłby punkty, a ona reputację grzecznej dziewczynki... którą i tak właściwie nie była. Jej oczy błysnęły w ciemności a na ustach pojawił się chytry uśmieszek. Każdy kto popatrzyłby na nią z boku i kto znałby ją choć trochę wiedziałby, że ma jakieś 'niegrzeczne' myśli.
avatar
Maddison Stanley

Różdżka : Jesion, 11 i pół cala, włos z ogona testrala, sztywna
Multikonta : Severus, Antonin, Andrew. Tak, trochę ich jest.
Skąd : Londyn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by George Weasley on Wto Mar 04, 2014 8:49 pm

Może i żaden z bliźniaków jakoś szczególnie nie przepadał za gapieniem się w niebo - no bo któż by ich w ogóle podejrzewał o to, by mogli wytrzymać dłuższą chwilę bezczynnie? - ale jednak spotkanie ich na korytarzu wieczorem, gdy większość uczniów siedziała już w Pokojach Wspólnych i dormitoriach, nie było chyba niczym dziwnym. Dziwne mogło się to wydawać jedynie wtedy, gdy bliźniacy zaczynali występować pojedynczo, jak to miało miejsce w tym przypadku. Ale... także to nie powinno być aż tak bardzo zaskakujące i niecodzienne. W końcu no jasne, zwykle widywało się rudzielców razem, a większość prawdopodobnie nie sądziła, by gdziekolwiek któryś z nich ruszał się bez drugiego. Nic bardziej mylnego, czasami zdarzało im się tracić się wzajemnie z oczu. Aktualnie zaś George - lub Fred, bez różnicy - mógł być tego żywym przykładem.
W przeciwieństwie do Maddy, Weasley przybywał z dołu, jednak w równie pogodnym nastroju. To znaczy bez podskoków co prawda, no ale... widział ktoś kiedyś któregoś z bliźniaków w ponurym humorze? Pewnie się zdarzało, ale raczej niezbyt często.
I kiedy już miał po prostu skierować się ku wieży, w której znajdował się Pokój Wspólny Gryfonów, dostrzeżony kątem oka ruch w okolicy okna zwrócił jego uwagę. George przystanął więc, cofnąwszy się po chwili o te pół kroku, by móc zajrzeć w głąb korytarza i przekonać się, cóż - albo raczej któż - to był. Na szczęście można było obejść się bez natychmiastowego odwrotu, kiedy przyczyna zainteresowania Weasleya okazała się być nie jakimś nauczycielem, czy - o zgrozo - szkolnym woźnym, ale znajomą Gryfonką. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, swobodnie podchodząc do Maddy, uznawszy najwyraźniej, że powrót do Pokoju Wspólnego wcale nie był aż tak pilny.
- A co to za wieczorne włóczenie się po korytarzach? - oho, jeden z bliźniaków zwraca komuś uwagę na niezgodne z regulaminem zachowanie. Tak, oczywiście, że to mogło zabrzmieć jakkolwiek wiarygodnie. No jasne. - Oho, a w dodatku coś knujesz.
Podchodząc bliżej, nie sposób byłoby nie zauważyć tego uśmieszku na twarzy dziewczyny. Podobnie, jak nie sposób byłoby nie posłużyć się tonem wypowiedzi, jasno mówiącym coś na temat tego, że George - lub Fred - nie miałby absolutnie nic przeciwko temu, by podzielić się z nim tymi rzekomymi knowaniami.
avatar
George Weasley

Różdżka : Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Ginny Weasley on Nie Mar 16, 2014 5:15 pm

/ Początek

Bliźnięta jak to powiedzieć w skrócie byli najbardziej ruchliwymi spośród całego rodzeństwa. Wszędzie ich było pełno więc to, że wytrzymają dłuższą chwilę siedząc bezczynnie było bardziej niż nikłe. Warto właśnie było podkreślić, że większość uczniów, bo nie wszystkim uśmiechało się siedzenie w czterech ścianach dormitorium, kiedy jeszcze nie jest zabronione kręcenie się po korytarzach. Zgadza się, bliźniaki rzadko występowali pojedynczo, co Ginny bardzo, ale to bardzo rzadko widziała.
Skupiając się jednak na młodszej siostrze wspominanych wyżej bliźniaków to ona także była poza swoim Dormitorium. Hermiona z którą go dzieliła musiała coś załatwić jako Prefekt wiec była sama. Postanowiła zatem udać się jeszcze na mały spacerek przed snem. Traf akurat chciał, że zawędrowała na VII piętro. Jak się później okazało nie była tam sama, gdyż słyszała pewien głos. Nie był jednak to byle jaki głos, bo dobrze jej znany, albowiem należał do jego brata. Po tym co mówił nie miała okazji wyłapać z kim rozmawia, jednak nagle to zrodził się w jej głowie pewien pomysł. Podeszła niezauważalnie bliżej do nich i zawołała zmieniając lekko głos. - Minus 10 punktów dla Gryfindoru panie Weasley za włóczenie się po nocy!

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by George Weasley on Nie Mar 16, 2014 6:48 pm

Czy udało jej się nabrać go tylko poprzez zmianę głosu? Trudno byłoby stwierdzić. Bo i owszem, George odwrócił się wprawdzie w kierunku, z którego głos do niego dobiegał, jednak próżno byłoby doszukiwać się u niego jakiegokolwiek przejęcia, czy zdenerwowania. Właściwie... nic dziwnego. Na kimś, kto od pierwszej klasy regularnie zajmował się traceniem punktów i unikaniem kolejnych szlabanów, podobna wypowiedź naprawdę nie mogła robić większego wrażenia. W dodatku ledwie rzut oka na siostrę wystarczył, by na twarzy rudzielca zagościł szeroki, odrobinę być może drwiący uśmiech.
- Niezła próba, Ginny. Popracuj jeszcze trochę, może następnym razem ci się uda - stwierdził, obrzucając młodszą siostrę rozbawionym spojrzeniem. Teraz już chyba można było mieć stuprocentową pewność, że próba ta nie była ani trochę skuteczna. Albo po prostu George świetnie potrafił udawać, co także było bardzo prawdopodobne.
- No i co ty tu tak właściwie robisz? Zgubiłaś się? - żeby uczynić swoją wypowiedź bardziej przekonującą, pokręcił nawet z dezaprobatą głową i zacmokał kilkakrotnie, jakby rzeczywiście wielce ubolewał nad tym, że jego siostra postanowiła złamać jakiś punkt regulaminu i wyjść poza Pokój Wspólny o zbyt późnej godzinie. - Uważaj, nigdy nie wiadomo, gdzie czai się nasz prefekt.
Ależ oczywiście, że nie mogłoby obejść się w tej sytuacji  bez drobnego przytyku pod adresem ich brata, świeżo upieczonego prefekta Gryfonów. I szerokiego uśmiechu, który przy tej okazji ponownie zagościł na twarzy bliźniaka.
avatar
George Weasley

Różdżka : Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Mar 18, 2014 6:39 pm

Z dala rozległ się głośny huk a potem krzyk nauczyciela od zaklęć, który mimo swojego niskiego wzrostu miał nawet donośny głos. Irytek wyparował z jego gabinetu z impetem balansując pod sufitem niczym zręczny akrobata, gdy pokazał nauczycielowi język i rzucił w niego łajnobombą. Brak szacunku nawet do nauczycieli! Flitwick dał sobie już z nim spokój, machnął tylko ręką i marudząc coś pod nosem schował się w swoim gabinecie.

Jak gdzieś jest raban, to o każdej porze Wezwij Irytka, będzie jeszcze gorzej!

Urocza piosenka zwiastowała przybycie króla hałasu, który balansując pod sufitem natrafił na grupkę gryfonów, szczerząc swoje lśniące białe zęby zasalutował w stronę jednego z bliźniaków.
- Umbridge zła, Umbridge wściekła nie ma swojego talerzowego kotka - widocznie Irytek był z tego faktu niezwykle zadowolony, gdy jego spojrzenie przeniosło się powoli na siostrę jednego z bliźniaków.
- A panienke widać z daleka z powodu rudych włosów! Zazdroszczą Ci je wszystkie dziewczyny!

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Ginny Weasley on Czw Mar 20, 2014 12:07 pm

Nie ma to jak bardzo wyluzowany George. Zresztą oboje tacy byli i nie przejmowali się zbytnio tym, że łamali w szkole wszelakie zakazy. Chwilę później odezwał się do niej z tym swoim dobrze już jej znanym drwiącym uśmiechem. Sama zaś uśmiechnęła się lekko odezwała się. - A dziękuje George. Dzięki za radę. Na pewno następnym razem się przestraszysz lub też przestraszycie wraz z Fredem. - Tak więc strzeżcie się bliźniaki Ginny nadchodzi. Nie no żart w sumie. Wtedy to też zainteresował się jej obecnością. Ciekawość czy też troska? - Co ja tu robię? Mogłabym Ciebie również o to samo spytać. Ale nie zgubiłam się spokojnie. Zresztą z Tobą to chyba jestem bezpieczna co nie? Nie zostawisz samej młodszej siostry co? - Odezwała się jednak trochę nie podobały jej się przytyki odnośnie Rona, bo wiadomo, że o to o niego chodzi. To on był prefektem wraz z Hermioną. Odezwała się zatem. - Daj spokój. Zresztą w przeciwieństwie do Was mam u naszego a raczej u naszych prefektów chody. - Odpowiedziała dość zadziornie z lekkim uśmiechem. Nim zdążyła coś jeszcze dodać w ich pobliżu rozległa się piosenka. Żaden z uczniów o tej porze by nic nie śpiewał z wiadomych powodów więc było wiadome kto się zaraz pojawi. Wiedziała dobrze, że mogło zanosić się na kłopoty, chyba że tamten odczepi się od nich szybko. Nie zignorowała go tylko odparła. - Jeśli to miał być komplement to dziękuje, ale uciekaj już stąd.

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by George Weasley on Czw Mar 27, 2014 8:26 pm

Już-już miał odezwać się, tradycyjnie zarzucając siostrze nieumiejętność w kwestii odróżniania od siebie bliźniaków, kiedy... w ostatniej chwili dał sobie z tym spokój. Ten numer przestał przecież działać już dawno temu, przez co nie pozostało im nic innego, jak tylko pogodzić się, że Ginny jako jedna z nielicznych zawsze wiedziała, jakim imieniem powinna się zwrócić do Freda lub George'a, zależnie od tego, z którym akurat rozmawiała.
- Jasne, mogłabyś. Ale trochę bez sensu byłoby przy tym liczyć na to, że dostaniesz jakąś odpowiedź - stwierdził pogodnie, znów uśmiechając się przy tym nieznacznie. No ale... to chyba oczywiste, prawda? Bo przecież wyjątkowo naiwnym byłoby liczyć na to, że ktokolwiek miałby otrzymać od George'a sensowną odpowiedź, gdyby spróbował wypytywać go o to, co robił akurat teraz i akurat tutaj.
- Zresztą, jak będziesz starsza, to może też będziesz mogła się włóczyć po korytarzach. Na razie powinnaś siedzieć grzecznie w Pokoju Wspólnym i pracować na te swoje chody u prefektów - oczywiście. A raczej: dwie oczywiste kwestie. W końcu będąc jednocześnie ich najmłodszą i jedyna siostrą, chyba mogła przyzwyczaić się do tego, że... no, była najmłodsza, po prostu. Tego nawet nie trzeba było dodatkowo tłumaczyć, każdy przecież doskonale wiedział, jak wyglądała rola najmłodszego rodzeństwa. Takie zawsze na wszystko było za młode, niezależnie od swojego rzeczywistego wieku. Po drugie zaś oczywiste było to, że po próbie stanięcia w obronie Rona, nie mogłoby obejść się bez kolejnej drobnej uszczypliwości, tym razem zahaczającej również o postać Ginny.
- Tylko nie bierz sobie tego za bardzo do serca i nie idź przypadkiem w śla... - nie dokończył jakże przydatnej i życiowej braterskiej rady, gdy w zasięgu wzroku - i słuchu! - zjawił się szkolny poltergeist. Na jego widok Weasley odruchowo uśmiechnął się jeszcze szerzej, mimo wszystko zachowując przynajmniej resztki zdrowego rozsądku i jako-takiej czujności. W końcu po Irytku zawsze można było spodziewać się absolutnie wszystkiego, niezależnie od tego, jak dobrze by się z nim nie żyło.
- No cześć, co właśnie zdemolowałeś? - rzucił wesoło, nawet nie musząc się zbytnio zastanawiać, czy pytanie było trafione. Zawsze było. Jakby bowiem nie patrzeć - obecność poltergeista zawsze wiązała się z mniejszymi lub większymi zniszczeniami w szkole.
avatar
George Weasley

Różdżka : Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach