Salon.

Go down

Salon.

Pisanie by Andrew Stafford on Nie Mar 09, 2014 6:32 pm

avatar
Andrew Stafford

Multikonta : Severus, Antonin

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon.

Pisanie by Andrew Stafford on Nie Mar 09, 2014 6:40 pm

Praca aurora nie należała do najłatwiejszych zajęć, to na pewno. Dla Andrew była jednak wymarzonym zajęciem i nigdy nie zrezygnowałby z tego co robi, nawet gdyby proponowali mu miliony galeonów. Naprawdę - uwielbiał swoją pracę. Łapanie czarnoksiężników bywało niebezpieczne, to na pewno. Wiedział, że Lemon boi się o niego za każdym razem, gdy wychodzi z domu, ale on wtedy powtarzał jej coś w stylu ' przecież zawsze do Ciebie wracam ', dawał całusa w czoło i wychodził. Teraz też tak było. Wrócił wieczorem, trochę zmęczony i od razu zawołał Lemon. Nie przyszła. Nie zdziwiło go to specjalnie, była młoda, często wychodziła gdzieś sama lub z przyjaciółmi. Postawił więc swój plecak (tak, chodził do pracy z plecakiem - nowoczesny auror) niedaleko kanapy i pobiegł pod prysznic. Musiał się rozluźnić i zmyć z siebie ciężar swojej roboty. A była bardzo ciężka. Może się wydawać, aa, ile to pracy złapać takiego jednego złego czarodzieja i zamknąć go w Azkabanie. A prawda była zupełnie inna, nie było wcale tak łatwo. Niekiedy ryzykował życie, stając w szranki z potężnymi czarnoksiężnikami. Jego żona doskonale o tym wiedziała. Dlatego bała się, gdy wychodził do pracy. I nie ma co się dziwić.
Gdy wyszedł spod prysznica ubrał się w spodnie od piżamy (uznał, że jest już na tyle późno, że nie opłaca mu się zakładać dziennego stroju) i zasiadł wygodnie z książką w fotelu przy kominku. Skrzyżował nogi na pufie i rozłożył się wygodnie. O, i teraz mógł odpłynąć. I czekać na powrót żony i coś ciepłego do zjedzenia. Muaha.
avatar
Andrew Stafford

Multikonta : Severus, Antonin

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon.

Pisanie by Lemon Stafford on Nie Mar 09, 2014 7:06 pm

Nie lubiła, kiedy Andrew szedł do pracy. W ogóle nie lubiła jego pracy aurora. Wolałaby, żeby siedział z nią w domu, wtedy nie musiałaby się o niego martwić. Co prawda odrobinę ją uspokajał mówiąc, że zawsze do niej wracał, ale po wyjściu znowu zaczynała się o niego bać. Czasem w pracy nie mogła się skupić, ale krótka rozmowa z szefem pomagała jej się ogarnąć i wytrzymywała do końca, a po powrocie do domu wiedziała, że Andrew jest już bezpieczny. Tego dnia zaczynała pracę po południu, więc rano posprzątała dom, zrobiła zakupy i zaplanowała co zrobi na obiad. Jej mąż uwielbiał jeść, szczególnie słodycze, dlatego codziennie wracała z pracy z torbą słodyczy dla nich. Uwielbiała te iskierki szczęścia w jego oczach na widok ulubionych słodyczy.
W końcu koniec. Mogła wrócić do domu, gdzie pewnie już czeka na nią jej mąż. Zapakowała do papierowej torby trochę słodyczy, ubrała płaszcz i wyszła z pracy. Z pracy do domu miała tylko parę metrów, więc szybko była na miejscu. Światła się paliły, więc Andrew był bezpieczny. Na szczęście. Weszła do środka, odwiesiła płaszcz na haczyk przy drzwiach i weszła do salonu, trzymając w ręce torbę ze słodyczami.
- Jak Ci minął dzień?
Spytała, podchodząc bliżej i usiadła mu na kolanach. A co będzie stać? Zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała w oba policzki.
- Tęskniłam za tobą. Kiedy masz wolny dzień? Chciałabym spędzić go z tobą.
Wyszeptała i tym razem pocałowała go delikatnie w usta.
avatar
Lemon Stafford

Różdżka : 14 cali, Sekwoja, Włos jednorożca
Multikonta : Charlie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon.

Pisanie by Andrew Stafford on Nie Mar 09, 2014 7:49 pm

Andrew był tak zaczytany w książeczce którą ostatnio zakupił na Pokątnej, że po prostu nie zauważył przybycia Lemon. Zorientował się, że wróciła, dopiero gdy ta usiadła mu na kolanach. Uśmiechnął się wtedy, zagiął róg książki, zamknął ją i odłożył na stolik, na stertę innych książek. Przeczytał je już, ale zapomniał odnieść na półkę. Albo nie tyle zapomniał, ile po prostu mu się nie chciało.
- Cześć, kochanie. - z szerokim uśmiechem przytulił ją do siebie mocno, wtulając policzek w jej włosy i zaciągając się ich zapachem przy okazji. Cieszył się, że ją ma. Że ma do kogo wracać. Że za każdym razem, gdy wychodzi do pracy, ktoś na niego czeka. Ktoś się o niego martwi. Ta świadomość naprawdę była dobra. - Mój dzień? A, wiesz, dzisiaj o dziwo spokojnie. Nie wychodziliśmy z biura. Jeden z moich kolegów stwierdził, że chce wziąć wolne w przyszłym tygodniu, bo musi gdzieś pojechać, do rodziców chyba, więc weźmie moją zmianę jutro. Innymi słowy, i odpowiadając na Twoje kolejne pytanie, jutro mam wolne.
Wyszczerzył radośnie zęby, zaraz potem oddając pocałunek i mrucząc przy tym jak rasowy kocur. Lubił dostawać od niej całuski. W ogóle, to miał ochotę ciągle się zachwycać, że ma taką młodą, piękną i cudowną kobietę. Przygarnął ją do siebie jeszcze mocniej i wtulił twarz w jej szyję, pomrukując coś cicho.  Uszczypnął ją delikatnie tuż nad pośladkami, w sam dół plecków i zaśmiał się cicho, niewinnie. Że niby to nie on, wiecie sami.
- A tobie, jak minął dzionek, skarbie? I... co chyba najważniejsze... przyniosłaś mi coś słodkiego?
Oczy mu zabłysły, czego pewnie Lemon się spodziewała, bo wiedziała, jak jej mąż reaguje na słodycze.
avatar
Andrew Stafford

Multikonta : Severus, Antonin

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon.

Pisanie by Lemon Stafford on Nie Mar 16, 2014 12:55 pm

Nawet dobrze, że Andrew był zaczytany w książce. Mogła go zaskoczyć, a takie powitania lubiła najbardziej. Poczekała, aż jej mąż odłoży książkę i się nią zajmie. Swoją drogą zapomniała odłożyć książek na miejsce. Andrew o tym zapominał, ale ona też, więc leżała tam teraz całkiem spora sterta przeczytanych książek.
Wtuliła się w niego mocno. Nic go nie bolało, nie czuła, żeby czegoś mu brakowało, więc był cały i zdrowy. Na szczęście. I jutro ma wolne!
- Wspaniale. W końcu będę się mogła tobą nacieszyć. Nie mogę się doczekać jutra.
Powiedziała, uśmiechając się jak małe dziecko na widok sklepu ze słodyczami. Czyli jak Andrew za każdym razem, jak przynosi mu torbę słodyczy.
Poczuła jak uszczypnął ją w dół pleców. Podskoczyła i wybuchnęła śmiechem.
- Dobrze. Jak zwykle spokojnie, nikt się wszczął bitwy na słodycze i się nie kłócił. Oczywiście, że przyniosłam. Nigdy bym nie zapomniała o słodkościach dla mojego męża.
Uśmiechnęła się uroczo i podała mu torbę. Zanim się do niej dobrał wyciągnęła z niej jednego cukierka i robiąc samolocik udała, że chce mu go dać, ale sama go zjadła. Uśmiechnęła się szeroko i cmoknęła go w nos.
avatar
Lemon Stafford

Różdżka : 14 cali, Sekwoja, Włos jednorożca
Multikonta : Charlie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Salon.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach