Joelle Bailey

Go down

Joelle Bailey

Pisanie by Joelle Bailey on Pią Mar 07, 2014 8:14 pm



ψ Joelle Bailey ψ

Freya Mavor







    »Imiona postaci«
    Joelle Cintia
    »Nazwisko postaci«
    Bailey
    »Wiek«
    17
    »Data urodzenia«
    5 lipca
    »Miejsce urodzenia«
    Rowen, Walia, UK
    »Czystość krwi«
    3/4



    »Miejsce zamieszkania«
    Rowen
    »Dom«
    Hufflepuff
    »Patronus«
    kanarek
    »Bogin«
    szkielet kanarka
    »Zawód«
    uczennica
    »Różdżka«
    12 cali, wiśnia, jad widłowęża







» RODZINA  «

Ψ  Leslie - mama, była krukonka, czarownica czystej krwi, od zawsze interesowała się zielarstwem i eliksirami, obecnie ma własną aptekę na Pokątnej w której sprzedaje specyfiki potrafiącej zdziałać cuda

Ψ  Jeremy - tata, były puchon, czarodziej półkrwi, pracuje w Ministerstwie Magii w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów

Ψ  Annabelle - młodsza o rok siostra


BIOGRAFIA
Urodziła się w Rowen, małej miejscowości w środkowej Walii. Kiedy była malutka, tak malutka, że nic z tego nie pamięta, Jeremy i Leslie byli zawziętymi podróżnikami i chociaż na świecie pojawił się kolejny członek rodziny, nie mieli zamiaru rezygnować ze swoich marzeń. Oboje byli wtedy młodzi, Jeremy i nie zaczął jeszcze pracy w Ministerstwie, a Leslie nawet nie śniło się, że kiedyś otworzy własny biznes. Kiedy więc tylko pani Bailey po porodzie poczuła się nieco lepiej, spakowali się i razem z córeczką wyruszyli w świat. Była więc Francja, Hiszpania i Portugalia, a potem Ameryka Południowa. Na tym kontynencie spędzili tak dużo czasu, że właśnie przebywali w Chile, kiedy na świat przyszła druga córka, Annabelle. Zostali w kraju może pół roku i dopiero wtedy wrócili z powrotem do Rowen. Joelle rosła, a na swoje trzecie urodziny dostała w prezencie swoją pierwszą, dziecięcą miotełkę. Niewiele trzeba było, żeby śmigała na niej, jakby miała to we krwi, Jeremy już wtedy cieszył się, że podobnie jak on dołączy do szkolnej drużyny Quidditcha. Dziewczynka z dumą broniła swojej własności, pilnując, żeby młodsza siostra nigdy jej nie dotykała. Mimo to, z siostrą miały całkiem dobre relacje, zawsze się wspierały i świetnie razem bawiły. Jako siedmiolatka, poszła do mugolskiej szkoły i uczęszczała tam tak długo, aż nie przyszedł list obwieszczający, że została przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.

W Hogwarcie została puchonką, tak samo jak tata, w końcu tak dobrze tam pasowała, ze swoim pozytywnym podejściem do życia. Uczyła się dość przeciętnie, nadrabiając lataniem na miotle i już w trzeciej klasie załapała się do domowej drużyny Quidditcha, co prawda najpierw jedynie na rezerwową, bo akurat zdarzyło się, że jeden ze ścigających złamał sobie rękę, ale już w kolejnym roku, śmiało można było stwierdzić, że jest prawdziwym członkiem drużyny.

Poza sportem, najbardziej interesowała się Zielarstwem i Eliksirami, tak dużo osłuchała się o tym w domu, że często zadania jakie musieli wykonywać w szkole wydawały jej się znajome i zaskakująco łatwe. W piątej klasie musiała wybrać kierunek w jakim chciała podążać i od początku myślała, że będzie to Quidditch, marzyła w końcu o tym, żeby dołączyć do reprezentacji kraju, ale mama przekonała ją, żeby oprócz Quidditcha wybrała sobie jeszcze inną, możliwą ścieżkę. Tak więc, Joelle wymyśliła, że gdyby stało się coś, co uniemożliwiłoby jej dostanie się do drużyny reprezentacji, wtedy wybierze karierę uzdrowiciela.

Teraz, będąc w ostatniej klasie, wciąż wierzy w spełnienie swoich marzeń. Po śmierci Cedrika (w końcu był jej o rok starszym kolegą i wcale nie była wyjątkiem w tym, że po kryjomu do niego wzdychała), na przekór większości niedowiarków, uwierzyła w powrót Voldemorta. I chociaż nigdy nie wychyla się ze swoim zdaniem na ten temat, to nieco obawia się w jaki sposób widmo wojny może wpłynąć na jej przyszłe życie.  


CHARAKTER
Poznajcie Jo. Z pewnością nigdy nie spotkaliście bardziej pozytywnej osoby. Uśmiech na jej twarzy gości niemal zawsze, ma pozytywne podejście do każdego i niemal zawsze coś do powiedzenia. Nawet jeśli miała by być to jakaś głupia uwaga na temat twojej miny. Albo urocza. Jak kto woli. Jeśli tylko spojrzeć z odpowiedniej strony, można stwierdzić, że właśnie taka jest Jo – urocza. W każdym swoim calu. W uśmiechu, delikatnych piegach, długich rzęsach, włosach przeważnie żyjących własnym życiem, zwiewnych sukienkach i nietypowych dodatkach, które zawsze na niej dostrzeżesz.

Często jest również niezdarna. Patrzysz na nią, jak idzie na tych swoich cieniutkich nóżkach i masz wrażenie, że zaraz się potknie, że nie zauważy nieco wystającej płytki na podłodze. I rzeczywiście – ona, zapewne zapatrzona na mijającego ją właśnie przystojnego chłopca, przewraca się, nabijając sobie kolejnego siniaka. Jak dobrze, że całkiem nieźle opanowała zaklęcia lecznicze, inaczej chodziłaby cała kolorowa od tych ciągłych upadków. Za to kiedy usiądzie na miotle i wzbije się w powietrze, nie widać tej niezdarności, która zazwyczaj towarzyszy jej na ziemi. Czuje się wtedy jak ptak, który mógłby szybować w nieskończoność, a dla którego wylądowanie oznacza jedynie narażenie się na niebezpieczeństwo. Jo marzy sobie po cichu, że kiedyś mogłaby zostać animagiem i wtedy na pewno byłaby może kanarkiem, albo chociaż motylem, ale znając jej talent do transmutacji, niespecjalnie wydaje się ono możliwe.
 
Jo jest ogromną marzycielką. Marzy, że Draco Malfoy się w niej zakocha i będzie dla niej dżentelmenem, marzy, że wojna nigdy się nie wydarzy, marzy, że będzie kanarkiem i, że pewnego dnia okaże się, że jest metamorfomagiem, chociaż dotąd nie zdawała sobie z tego sprawy. W jej głowie pojawiają się pomysły całkiem nierealne, ale również i te, które udaje się spełnić. W wakacje chciałaby pojechać do Norwegii i przelecieć na miotle nad fiordami i żeby jej przepowiednia z Wróżbiarstwa chociaż raz się spełniła. Wierzy, że niektóre marzenia spełnią się, jeśli tylko odrobinę się postara.

Podobnie zresztą wierzy w ludzi. I bez przesady, żeby przekonywała samego Voldemorta, że w jego sercu wciąż istnieje dobro i miłość… Ale – tacy chociażby ślizgoni. Wredność na pokaz! A przecież znaczna ich część jest tak przystojna i Jo wodzi za nim wzrokiem, jakby byli niewiadomo jakim cudem. Całkiem w jej stylu jest próba zbliżenia się do wrednego członka Slytherinu. Byle tylko nie był z kolegami, wtedy będzie chciał być dzielny i fajny na pokaz. A ona ceni sobie szczerość. I lubi zachęcać do nich innych. Nieraz zdarza się, że mówi co myśli prosto z mostu i szokuje tym słuchających. Czasem takie rzeczy przychodzą jej do głowy… niestworzone. Zupełnie niepodobne do uśmiechniętej puchonki.

Jest z niej też wielka romantyczka. Kocha dostawać kwiaty, jej ulubione to róże oczywiście, no i jeszcze żonkile. Strasznie jej się podoba ich kształt. Konwalie natomiast mają prześliczny zapach, często wpina sobie je w włosy, żeby ich woń zawsze jej towarzyszyła. Czyta mnóstwo romansów i marzy, że kiedy zdarzy się, że sama będzie bohaterką jednego z nich. Tylko, żeby wydarzył się naprawdę.


CIEKAWOSTKI


    Quidditch! Najcudowniejsza rzecz, jaka może istnieć. Jo, chociaż patrząc jak ciągle się przewraca, jest naprawdę całkiem niezłą ścigającą, przede wszystkim dlatego, że kocha latać i wkłada w tę grę całe swoje serce. Niestraszny jej deszcz i śnieg, żeby trenować swoje umiejętności.

    Lubi się malować. Na bardzo kolorowo. Szczególnie oczy. Codziennie wymyśla co innego i chociaż często są to wszystkie kolory tęczy, to trzeba przyznać, że jest w tym całkiem niezła! Wszystko dlatego, że podczas wakacji dwa lata temu zapisała się na kurs makijażu i teraz chętnie ćwiczy swoje umiejętności nie tylko na sobie, ale też na każdym kto jej się nawinie pod rękę.

    Lecznictwo. Bo to inna rzecz jaka mogłaby robić w przyszłości, jeśli nie grać w Quidditcha. Dobrze jest rozeznana w eliksirach, roślinach, jak i zaklęciach z tej dziedziny i chętnie pogłębia swoją wiedzę.

    Kolekcjonowanie piór ptaków. Zbiera szczególnie te kolorowe, ma specjalny zeszyt, wkleja piórka, szuka informacji o danym zwierzątku i wypisuje wszystko co najciekawsze, dodaje również śliczne zdjęcie. Uwielbia oglądać swój zbiór i nazywać na głos wszystkie ptaki, które tylko zauważy.




    Ma kruka do doręczania listów, ale za pomocą zaklęcia zmieniła kolor jego piórek na żółty, żeby przypominał kanarka.

    Nie jest wegetarianką, jednak nie je mięsa, które kiedyś było ptakiem. I jajek też nie. W końcu mógłby się z nich wykluć kurczaczek!

    Z okazji siedemnastych urodzin wytatuowała sobie na wewnętrznej stronie nadgarstka trzy maleńkie piórka.

    Czasem z nadmiaru piór, które już posiada w swojej kolekcji, tworzy łapacze snów. Naprawdę działają!



Ostatnio zmieniony przez Joelle Bailey dnia Pią Mar 07, 2014 8:19 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Joelle Bailey

Różdżka : 12 cali, wiśnia, jad widłowęża
Skąd : Rowen, Walia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Joelle Bailey

Pisanie by Joelle Bailey on Pią Mar 07, 2014 8:14 pm

 
avatar
Joelle Bailey

Różdżka : 12 cali, wiśnia, jad widłowęża
Skąd : Rowen, Walia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Joelle Bailey

Pisanie by Admin on Pią Mar 07, 2014 8:14 pm

The member 'Joelle Bailey' has done the following action : Rzut kośćmi

'Bonus do karty' :

Result :
avatar
Admin
Admin


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Joelle Bailey

Pisanie by Armand Crow on Pią Mar 07, 2014 8:35 pm

Akceptuję kartę i witam oficjalnie na naszym forum. :)Zapraszam teraz do tematów z relacjami, sową i planem zajęć i życzę udanej i przyjemnej gry. :D No i wpisz się w temacie z drużynami quidditcha, to później uzupełnię.

Za kartę otrzymujesz więc ode mnie 48punktów, bo jest ładna, ciekawa i oddaje charakter postaci.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Joelle Bailey

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach