Maddison Stanley

Go down

Maddison Stanley

Pisanie by Maddison Stanley on Wto Mar 04, 2014 8:31 am



ψ Maddison Stanley ψ

Barbara Palvin







    »Imiona postaci«
    Maddison 'Maddy'
    »Nazwisko postaci«
    Stanley
    »Wiek«
    16 lat
    »Data urodzenia«
    1 marca
    »Miejsce urodzenia«
    Londyn
    »Czystość krwi«
    0 %



    »Miejsce zamieszkania«
    Londyn, Hogwart
    »Dom«
    Gryfindor
    »Patronus«
    -
    »Bogin«
    Ciemność
    »Zawód«
    Uczennica
    »Różdżka«
    Jesion, 11 i pół cala, włos z ogona testrala, sztywna







» PATRONUS  « -

» RODZINA  «

Ψ Tata - George Stanley. Ukochany tatuś. Urzędnik.              

Ψ Mama - Emily Stanley. Kochana i ciepła osóbka. Pani domu.                          


BIOGRAFIA

' A co będzie, jeśli machnę różdżką i nic się nie stanie? '


Maddy była prezentem dla swoich rodziców. Tak, zawsze się tak mówi - każde dziecko jest 'prezentem'. Jednak sytuacja rodziców panny Stanley była nieco bardziej skomplikowana niż dla większości rodzin. Starali się o dziecko od wielu, wielu lat. Gdy Emily urodziła małą, słodką blondyneczkę dobiegała już do czterdziestki. Można więc śmiało powiedzieć, że dziewczynka była cudem dla niej i dla jej starszego o kilka lat męża. Nie była dzieckiem idealnym, często dawała w kość swoim zachowaniem, szybko zaczęła kłamać (jak to dziecko, prawda) i zdecydowanie chętniej bawiła się w wojnę z chłopakami niż lalkami z koleżankami z przedszkola. A potem, gdy miała jedenaście lat, do ich domu zapukał starszy pan z siwą, długą brodą i połyskującymi, błękitnymi tęczówkami. Na pierwszy rzut oka przypominał jej kochanego dziadka, którego pamiętała z czasów, gdy była dzieckiem. Świętej pamięci dziadka. Był naprawdę podobny, miał tylko krótsze włosy i brodę od profesora, który zaszczycił ich swoją obecnością. Oczywiście, jeszcze wtedy nie wiedziała, że powinien być to dla nich zaszczyt, że przekroczył ich skromne progi. Dowiedziała się o tym dopiero później.
Starszy pan był bardzo sympatyczny. Uśmiechał się szeroko, patrzył na wszystkim przyjaznym wzrokiem i miało się wrażenie, że wszystkich darzy sympatią już od pierwszej chwili. Milczał jakiś czas, dopóki zdziwiony ojciec dziewczynki nie zapytał czemu zawdzięczają wizytę jegomościa. No i wtedy się dowiedzieli... wielu, wielu ciekawych rzeczy. O Hogwarcie. O magii. O quidditchu. O wszystkim co związane ze Szkołą Magii i Czarodziejstwa. Wspomniał też o Ministerstwie Magii, co najbardziej zainteresowało tatuśka, który był urzędnikiem. Od tej pory jego oczy zaczęły jeszcze bardziej błyszczeć. Dziewczynka cała podskakiwała. Że niby ona jest magiczna? Że ma jakieś moce? Że pójdzie do specjalnej szkoły dla TAK uzdolnionych dzieci? Była w niebie. Albo to był jakiś piękny sen, z którego nigdy nie chciała się obudzić.

' To różdżka wybiera czarodzieja. '


Okazało się jednak, że to nie sen. Niedługo potem Maddy i jej mama udały się za poleceniem dyrektora Hogwartu na ulicę Pokątną, by kupić potrzebne do szkoły rzeczy. Pierwszym punktem był Bank Gringotta. Trzeba było wymienić brytyjskie pieniądze na galeony, o czym wcześniej powiedział im profesor Dumbledore. Z pieniędzmi czarodziejów ruszyli na podbój ulicy Pokątnej. Najpierw - oczywiście różdżka. Nie poszło tak łatwo jakby chciały, bo wypróbowała chyba z pięć różnych, zanim trafiła na właściwą. Ta, która ją wybrała, była wykonana z jesionu. Maddy jeszcze zanim wzięła różdżkę w swoje palce wiedziała, że to będzie właśnie ta. Nie było innej opcji. To była miłość od pierwszego wrażenia. Takie dziwne napięcie w okolicach brzucha, gdy tylko zobaczyła jak pan Ollivander ją niesie. A gdy chwyciła różdżkę... bum. Świat zawirował, poleciały różnokolorowe iskierki, a pomieszczenie ściemniło się i zaraz rozjaśniło. Pan Ollivander ucieszył się, klasnął w dłonie i powiedział, że nareszcie koniec prób, że to jest właśnie różdżka, która ją wybrała. Wtedy dziewczynka dowiedziała się, że to różdżka wybiera czarodzieja i dlatego wcześniej nic się nie działo, gdy próbowała z kolejnymi.
Kolejnym sklepem który odwiedziła była księgarnia. Świat pełen nowiutkich, pachnących książek... jej raj. Zawsze uwielbiała czytać, zwłaszcza różne baśnie. A teraz okazało się, że sama stanie się bohaterką jednej z nich! Gdy zakupiła książki pozostało jeszcze tylko kilka spraw do załatwienia - pióra, atrament, no i oczywiście sówka. Pamięta do dziś, że biegała i skakała od sklepu do sklepu, będąc tak podekscytowana jak jeszcze nigdy.
A potem Hogwart. Nadszedł czas samodzielnego życia, z dala od rodziny. Pełnego magii, zaklęć, eliksirów. To życie nie było łatwe, ale wiele ją nauczyło. Poznała smak smutku, rozczarowania, łez... ale również radości, uśmiechu i przyjaźni.

' Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd niż jawna niechęć. '


Wiadomo, nie ze wszystkimi udało jej się zaprzyjaźnić. Może to, że miała wrogów to trochę za dużo powiedziane, ale nie wszyscy ją lubili. Zwłaszcza Ślizgoni, przecież miała brudną krew. Byli jednak tacy, którym to ani trochę nie przeszkadzało. Tacy, którzy uważali, że czystość krwi nie ma żadnego znaczenia. I z takimi starała się zadawać. W szkole radzi sobie dość dobrze, chociaż nie z każdego przedmiotu. Uwielbia wróżbiarstwo , zaklęcia i transmutację, a nie cierpi eliksirów, dlatego teraz, na szóstym roku, zrezygnowała z nich. Wie, że nie zostanie najprawdopodobniej aurorem w tym wypadku, ale nie zniosłaby dłużej humorów nauczyciela. Teraz przyszła jej do głowy praca w Ministerstwie, może w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów? Albo w Departamencie Tajemnic? Kto wie. Zostało jej jeszcze półtora roku nauki i chce jak najlepiej wykorzystać ten czas, który jej został. Wie jedno - nie wróci do świata mugoli. Będzie odwiedzać rodziców, oczywiście, ale nie zamieszka z nimi. Może wynajmie jakieś mieszkanko w Hogsmeade?


CHARAKTER
Na nic nie narzeka. Przyjmuje wszystko co dostaje od życia z otwartymi ramionami, czasami tylko odczuwa coś takiego, jak rozczarowanie, ale to chyba jak każdy. Uwielbia się przebierać, zdecydowanie. Lubi też makijaż, ale nie jakiś przesadnie mocny i czasami nosi zwariowane stroje. Nie przebiera się może za księżniczki czy wróżki (chociaż chciałaby, bardzo), ale za to często używa wielu, wielu kolorów na raz. Potrafi na przykład założyć każdą część garderoby w innym kolorze, albo przynajmniej w innym odcieniu danego koloru. Kocha buty i torebki, chyba jak każda kobieta.. Nie nosi się jednak w tej sposób w szkole, nie nie! Chodzi w mundurku, jak należy. Nie jest aż tak szalona. To niepunktualne bydle, więc jeśli się z nią umawiasz bądź pewien, że przyjdzie później niż to ustalone. Właściwie to ze wszystkim musi sobie radzić sama, bo po prostu nie żyje w złudnych nadziejach, że ktoś jej pomoże. Bo niby kto? Jest sama i zdana wyłącznie na siebie, tyle wie, tego jest pewna. Nie dla niej głupie marzenia o szczęśliwym związku czy rodzinnej miłości. Kocha (poza torebkami, butami, kwiatami, drzewami... i całą resztą) jedynie swoich przyjaciół i wszystkim powtarza, że tak już zostanie. Że nie chce nikogo 'do kochania'. Do związku. Że nie potrzebuje miłości. Czy oszukuje sama siebie? Cóż, pewnie tak, ale ... Po co angażować się w coś, co i tak prędzej czy później się rozpadnie? Mądra dziewczyna chce zaoszczędzić sobie cierpień i rozczarowań. Jest zapatrzona w piękno, we wszystkim widzi coś wyjątkowego i cudownego. Każda rzecz, przedmiot, człowiek, istota... wszystko jest dla niej wspaniałe, za wszystko jest w stanie oddać życie. We wszystkim potrafi dostrzec dobro. To naiwność i zdaje sobie z tego sprawę, ale ... tak jest dobrze. Jeszcze nikt jej nie zawiódł na tyle, żeby straciła wiarę w świat. Jedynie życie wśród ludzi nieco weryfikuje jej spojrzenie na to wszystko. Bo przecież ludzie są nieco inni niż istoty ze świata baśniowego. Cholernie szczera z niej osóbka - mówi zawsze tylko i wyłącznie prawdę, prosto z mostu, nawet jeśli może tym kogoś urazić. Kłamstwo uważa za coś niszczącego przyjaźń, związki i samych ludzi. Brzydzi się nieszczerością i ludzką głupotą, oczywiście w tym złym sensie, bo niektórzy ludzie mogą być głupi na ten... dobry, słodki sposób.

CIEKAWOSTKI


    Pragnie pracować w Ministerstwie Magii, więc stwierdziła, że przyda jej się transmutacja i zaklęcia. Ponadto interesuje się wróżbiarstwem i nawet jej wychodzi odczytywanie przyszłości, czy to z kuli, czy z fusów. Jest zdania, że wszystko da się opanować. Oprócz eliksirów. Uwielbia czytać, zwłaszcza fantastykę, co jest może absurdalne, zważywszy na to kim jest. Uwielbia wszelkie magiczne stworzenia - zwłaszcza troszczyć się o nie, rozmawiać, głaskać... No, nie wszystkie się da, oczywiście, ale spróbować można. Lubi oglądać horrory gdy tylko jest w domu. Gdy była mała uczyła się od ojca gry na fortepianie - to jego pasja.



    - ma 175 cm. wzrostu.
    - uczulona na sierść zwierząt, zwłaszcza psów. Koty jakoś toleruje, choć i tak ma ochotę kichać gdy przebywa zbyt długo w ich obecności.
    - boi się mioteł, odkąd w pierwszej klasie miała bliskie spotkanie z glebą. Na szczęście jedynie z kilku stóp wysokości i nic sobie nie rozbiła ani nie połamała.
    - jej ulubionym nauczycielem był profesor Lupin, który uczył ją gdy była w czwartej klasie. Bardzo za nim tęskni. I z całego serca nienawidzi Umbridge.
    - bardzo często pisze listy do swoich rodziców. Ma wrażenie, że jej sowa ma dość tego latania w tę i z powrotem.
    - w przyszłości chciałaby zostać aurorem. Ale wie, że to nie jest takie proste...
    - jest biseksualna. Tak jej się przynajmniej wydaje, bo podobają jej się dziewczyny. Nikomu jednak o tym nie mówiła.
    - panicznie boi się ciemności.

avatar
Maddison Stanley

Różdżka : Jesion, 11 i pół cala, włos z ogona testrala, sztywna
Multikonta : Severus, Antonin, Andrew. Tak, trochę ich jest.
Skąd : Londyn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maddison Stanley

Pisanie by Maddison Stanley on Wto Mar 04, 2014 8:32 am

rzucam *.*
avatar
Maddison Stanley

Różdżka : Jesion, 11 i pół cala, włos z ogona testrala, sztywna
Multikonta : Severus, Antonin, Andrew. Tak, trochę ich jest.
Skąd : Londyn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maddison Stanley

Pisanie by Admin on Wto Mar 04, 2014 8:32 am

The member 'Maddison Stanley' has done the following action : Rzut kośćmi

'Bonus do karty' :

Result :
avatar
Admin
Admin


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maddison Stanley

Pisanie by Armand Crow on Wto Mar 04, 2014 6:02 pm

A nie dałabyś jej przypadkiem do Hufflepuffu? Bo tak ją widzę trochę jakby była nie z tego świata, żyjąca na poły w świecie baśni, które tak lubi. I kocha się przebierać i w ogóle - taka trochę dusza artystyczna, bujająca w obłokach, jeszcze z tą jej całą słodką naiwnością. I kocha magiczne stworzenia... W Gryffindorze niby też są takie osoby, ale Godryk większy nacisk stawiał na odwagę i przyjaźń, chęć walki o "lepsze jutro". U Madi tego nie widzę, więc bardziej mi pasuje na Puchonkę.


EDIT

Akceptuję kartę i witam oficjalnie na naszym forum. :)Zapraszam teraz do tematów z relacjami, sową i planem zajęć i życzę udanej i przyjemnej gry. :D

Za kartę otrzymujesz więc ode mnie 40 punktów. Ładna karta, podoba mi się takie dzielenie biografii na rozdziały.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Maddison Stanley

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach