George Weasley

Go down

George Weasley

Pisanie by George Weasley on Sro Lut 26, 2014 10:46 pm



ψ George Weasley ψ

Oliver Phelps







    »Imiona postaci«
    George  
    »Nazwisko postaci«
    Weasley
    »Wiek«
    siedemnaście lat
    »Data urodzenia«
    1 kwietnia 1995
    »Miejsce urodzenia«
    Ottery St. Catchpole, Wielka Brytania
    »Czystość krwi«
    czysta



    »Miejsce zamieszkania«
    Nora, Ottery St. Catchpole, Wielka Brytania
    »Dom«
    Gryffindor
    »Patronus«
    -
    »Bogin«
    Banshee
    »Zawód«
    Uczeń, pałkarz w drużynie Quidditcha
    »Różdżka«
    Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala







» PATRONUS  « -

» RODZINA  «

Ψ Molly Weasley (zd. Prewett) - to właśnie tej kobiecie należą się gratulacje z tytułu tego, że potrafi utrzymać w ryzach bliźniaków i że nigdy nie dopuściła do tego, by tych dwóch puściło z dymem nie tylko rodzinny dom, ale i większą część okolicy. Innymi słowy: oto matka bliźniaków (i całej reszty ich licznego rodzeństwa). Nie pracuje zawodowo, czemu trudno się dziwić - w końcu wychowanie dzieci i zadbanie o to, by żadne z nich nie zrobiło sobie lub innym większej krzywdy można śmiało uznać za zajęcie na pełen etat.          

Ψ Arthur Weasley - ojciec bliźniaków i całej reszty, pracownik Departamentu Niewłaściwego Użycia Czarów w Ministerstwie Magii. Zdecydowanie ta mniej stanowcza część małżeństwa Weasleyów, zbyt pobłażliwy dla swoich dzieci, by bez wsparcia żony rzeczywiście upilnować całego tego bałaganu. Właściwie... momentami chyba sam wymaga tego, by go pilnować. Wielki miłośnik mugoli i mugolskich przedmiotów. Ma nawet swoją własną kolekcję baterii...              

Ψ William "Bill" Weasley - najstarszy brat, ten, który w czasach swojej edukacji zapoczątkował falę prefektów wśród rodzeństwa (szczęśliwie bliźniaków ta niszczycielska fala ominęła). Aktualnie pracuje w Egipcie jako łamacz klątw dla Banku Gringotta.       

Ψ Charlie Weasley - starszy brat, którego na szczęście również ominęła fala prefektowania. W czasach szkolnych zasłynął za to jako kapitan i całkiem niezły szukający w drużynie Gryfonów. Aktualnie pracuje jako badacz smoków w Rumunii, gdzie wyjechał po ukończeniu Hogwartu.  

Ψ Percy Weasley - podobno także jest bratem bliźniaków, chociaż ci raczej niechętnie się do pokrewieństwa z nim przyznają. Choć trzeba przyznać, że przy każdej możliwej okazji bardzo chętnie wycinają świeżo upieczonemu, nadętemu pracownikowi Ministerstwa Magii wszelkie możliwe numery. I tak, Percy również był prefektem. Naczelnym. Nie mogłoby być inaczej.  

Ψ Fred Weasley - brat bliźniak, najlepszy przyjaciel, wierna kopia George'a. Albo tez George jest wierną kopią Freda. Właściwie... niewielka różnica, w końcu i tak niemal nikt ich od siebie nie odróżnia. Trudno się dziwić, w końcu mimo kilku mało istotnych różnic, rzeczywiście pozostają niemal identyczni. Świetnie się wzajemnie uzupełniają i rozumieją.  

Ψ Ronald "Ron" Weasley - młodszy brat, którego właśnie w tym roku dopadła nieszczęsna fala Weasleyów-prefektów. Na jego nieszczęście, bowiem tym samym stał się ulubioną ofiarą dowcipów bliźniaków. To znaczy prawdopodobnie był nią już znacznie wcześniej. Teraz po prostu ci dwaj mają kolejny świetny powód, by żartować z brata.  

Ψ Ginevra "Ginny" Weasley - młodsza i jedyna siostra. Z racji bycia jedyną dziewczyną wśród licznego rodzeństwa, zawsze mogła liczyć na pewną taryfę ulgową, jeśli chodziło o dowcipy Freda i George'a. To znaczy nigdy nie przyznaliby się do tego głośno, ale jednak nietrudno to zauważyć.


BIOGRAFIA
Prima Aprilis. Dwóch identycznych chłopców, którzy przyszli na świat w tym właśnie dniu było doprawdy świetnym żartem od losu. W końcu już wtedy, nie obijając się ani przez moment, postanowili dać światu do zrozumienia, że w ich towarzystwie nigdy nie będzie spokojnie. Obwieścili to na początek głośnym wrzaskiem, starając się najwyraźniej przekrzyczeć siebie nawzajem i sprawiając, że większa część osób przebywających w tym samym czasie w Świętym Mungu mogła co najwyżej pomarzyć o śnie. Podobno zaklęcia wygłuszające jeszcze nigdy wcześniej nie cieszyły się tak wielką popularnością... I chyba już właśnie wtedy, mając wcześniejsze doświadczenie z trójką synów, państwo Weasley mogli podejrzewać, że tych dwóch wcale nie uspokoi się z czasem.
Podejrzenia okazały się słuszne. Bliźniacy wciąż bowiem wykazywali wielkie zamiłowanie do wywoływania dookoła siebie zamieszania i robienia innym najróżniejszych dowcipów. Początkowo oczywiście trudno byłoby wymagać czegoś wielkiego od niemowlaków, jednak już wtedy George i Fred zaskakiwali niektórych swoją pomysłowością. Wyjątkowo szybko opanowali na przykład grę w rzucanie do celu owsianką. Przy czym najczęściej celem stawał się starszy brat, Percy. Billowi i Charliemu też się oczywiście obrywało, jednak dziwnym trafem znacznie rzadziej.
Z biegiem czasu zaś rośli nie tylko bliźniacy, ale również wyjątkowo sprawnie rozwijała się ich pomysłowość i wyobraźnia. Niespożytkowane wydawały się być również pokłady energii dwóch rudzielców, toteż praktycznie na każdym kroku trzeba było pilnować, by przypadkiem nie zrównali podczas swoich zabaw Nory z ziemią. Kilkakrotnie zresztą ponoć niewiele im do tego brakowało, w końcu nawet znajdując się ciągle pod czujnym okiem matki, potrafili wywinąć takie numery, o których niektórzy nawet by nie pomyśleli. Co najmniej kilkakrotnie omal nie przyczyniliby się do kilkunastu lub kilkudziesięciu zawałów - rodziców, sąsiadów, dalszej rodziny... Właściwie dziw bierze, że po tym doświadczeniu z bliźniakami państwo Weasley rzeczywiście zdecydowali się na kolejne dzieci...

Zarówno George, jak i jego brat nie mogli doczekać się swojej pierwszej podróży do Hogwartu od czasu, gdy swój list otrzymał ich najstarszy brat. Właściwie George próbował nawet ukraść Billowi list, chcąc się pod niego podszywać i iść do szkoły wcześniej. Ba, razem z Fredem zaczęli już nawet obmyślać plan, by wsiąść do pociągu zamiast brata i pojechać do Hogwartu na własną rękę, jednak na szczęście - lub też nieszczęście, zależnie od punktu widzenia - ich matka w porę odkryła te niecne plany i zagroziła, że jeśli tylko któryś z nich spróbuje za bardzo zbliżyć się do pociągu, będą mogli zapomnieć o odprowadzeniu brata. Poskutkowało i bliźniacy musieli swoje plany odłożyć do momentu, gdy list z Hogwartu otrzymał Charlie. Przy liście Percy'ego już nawet rzeczywiście omal nie przyczynili się do tego, że ten nie zdążyłby na pociąg, jednak ostatecznie również wtedy im się nie udało. Jak więc nietrudno się domyślić - dzień, w którym w domu Weasleyów zawitały dwie sowy zaadresowane do Freda i George'a stał się dniem, w którym wiele osób z ich otoczenia mogło odetchnąć z ulgą. Sąsiedzi w końcu mogli liczyć na odrobinę spokoju, a Molly - jak sama czasami zwykła twierdzić - uchroniła się tymczasem przed przedwczesną śmiercią lub chociaż osiwieniem.
Oczywiście mimo, że pierwsze szkolne zakupy na Pokątnej sprawiły im niemałą frajdę, to jednak podręczniki i inne przybory szkolne wcale nie były tym, co najbardziej interesowało bliźniaków. Zarówno George, jak i Fred już od dawna planowali, że gdy tylko znajdą się w Hogwarcie, poznają absolutnie wszystkie tajemnice zamku, o których kiedykolwiek opowiadali im starsi bracia - wszelkie możliwe przejścia, ukryte komnaty... Jednym słowem wszystko, co byłoby do odkrycia. Nie planowali co prawda, by stać się największym utrapieniem szkolnego woźnego i większej części grona pedagogicznego... To wyszło zupełnie samoistnie.
Obaj zostali oczywiście przydzieleni do Gryffindoru, jak zresztą wszyscy inni Weasleyowie przed nimi i po nich. Tym samym wkrótce stali się prawdopodobnie ucieleśnieniem bogina opiekunki ich Domu, która od tamtego momentu mogła raczej zapomnieć o tym, że regularnie tracąc punkty, Gryffindor kiedykolwiek jeszcze zdobędzie Puchar Domów. Innymi słowy - po latach powrócił koszmar Huncwotów, choć teraz tych było jedynie dwóch. Za to nijak nie dało się ich od siebie odróżnić i mimo wszystko momentami można było odnieść wrażenie, że Fredów i George'ów było znacznie więcej.
Jeszcze podczas jednego z pierwszych szlabanów, gdy obaj byli na pierwszym roku, Fredowi udało się ukraść z gabinetu Filcha tajemniczą mapę, dzięki której później odkrywanie sekretów Hogwart stało się wyjątkowo łatwe. Po kilku latach nauki z czystym sumieniem mogli przekazać Mapę Harry'emu, kiedy już uznali, że i tak poznali zamek wystarczająco dobrze, by poruszać się po nim bez niej.
Będąc na trzecim roku, dostali się do drużyny Quidditcha, zajmując pozycje pałkarzy. Dołączenie do drużyny zasugerowała im zresztą sama McGonagall, mając prawdopodobnie nadzieję na to, że to pomoże spożytkować w jakiś rozsądny sposób energię bliźniaków. Niestety, nauczycielka transmutacji musiała się dość mocno przeliczyć - w dalszym ciągu bowiem Fred i George bez problemów znajdowali czas na robienie najróżniejszych dowcipów i ubarwianie innym szkolnego życia w różny, nie zawsze do końca przemyślany i bezpieczny sposób. Przy tym zaś nie zawsze już starczało im czasu na sprawy, które ich zdaniem nie były zbyt istotne. Tak miała się na przykład rzecz z SUMami, z których bliźniacy otrzymali wyniki... co najmniej fatalne. Na tyle, że do dziś muszą jeszcze czasami wysłuchiwać ostrzegawczego powarkiwania matki, jeśli ktoś jej niefortunnie o tym przypomni.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że w pewnych dziedzinach bliźniacy są wyjątkowo zdolni. Od dawna bowiem pracują nad wieloma różnymi wynalazkami, z których najnowszym są Bombonierki Lesera. Od tego roku zresztą prowadzą w szkole raczej nielegalną sprzedaż swoich produktów, w przyszłości mając zamiar otworzyć w tym celu własny sklep - ku wielkiemu niezadowoleniu Molly.


CHARAKTER
Powiedzieć, że wszędzie go pełno, to mało. George jest jednym wielkim chodzącym kłębkiem niespożytkowanej energii, który jest zdolny nie tylko stworzyć w głowie miliony pomysłów w ciągu minuty, ale także przynajmniej połowę z nich zacząć wcielać w życie. Najlepiej wszystkie w jednym momencie, część przy okazji porzucając już w trakcie, kiedy go znudzą, a do końca doprowadzając jedynie te najbardziej dziwaczne.
Mówi, co myśli, za to niekoniecznie zawsze myśli, co mówi i robi. W zasadzie... o konsekwencjach nie zdarza mu się myśleć niemal nigdy - w końcu liczy się zwykle "tu i teraz", nie zaś jakaś bliżej nieokreślona przyszłość, na którą jego pomysły mogłyby jakoś negatywnie wpłynąć. Zresztą, bez ryzyka nie ma zabawy, jak to dawno temu ktoś bardzo inteligentny powiedział. Po cóż więc zawczasu zaprzątać sobie głowę jakimiś nieistotnymi szczegółami, jeśli można skupić się po prostu na świetnej zabawie i odrobinie szaleństwa, kiedy to zdrowy rozsądek bierze sobie wolne? Choć pewnie bliższym prawdy byłoby stwierdzenie, że zdrowy rozsądek George'a wolne ma wyjątkowo często. Okazyjnie jedynie wraca na swoje miejsce pracy, a i to tylko po to, by złapać się za głowę i w swojej bezsilności nią pokręcić. W końcu nic innego mu nie pozostaje, skoro rzeczonego zdrowego rozsądku pan Weasley i tak nie zwykł słuchać. No bo... słuchanie głosów niewiadomego pochodzenia mogłoby już uchodzić za jakiś objaw chorobowy, prawda?
Zwykle znajduje się w centrum zainteresowania, uwielbia otaczać się ludźmi i stawać się przyczyną największego zamieszania. Prawdopodobnie nie potrafiłby funkcjonować w cichym, spokojnym i poukładanym świecie. Dlatego też dookoła siebie tworzy swój własny, pełen chaosu, zamętu i hałasu, do którego w dodatku dostęp ma zwykle każdy, kto tylko tego zapragnie. W końcu nie sposób nazwać Louisa inaczej, jak tylko wyjątkowo otwartym człowiekiem, który naprawdę bardzo ceni sobie towarzystwo innych, nie ma absolutnie żadnych trudności w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych, a o czymś takim jak "nieśmiałość" prawdopodobnie mógłby co najwyżej przeczytać w słowniku. To znaczy... owszem, jak każdy miewa dni, kiedy woli jednak opuścić pokaźne stadko znajomych i po prostu pobyć przez chwilę sam ze sobą. Tyle, że w jego przypadku takie dni nie zdarzają się zbyt często i zwykle, jeśli już się pojawiają, mogą być oznaką jedynie naprawdę podłego nastroju. Wtedy też jedyną osobą tolerowaną w najbliższym otoczeniu staje się jego bliźniak, będący zresztą jednocześnie najlepszym przyjacielem i absolutnie jedyną osobą, która rzeczywiście jest w stanie w pełni zrozumieć George'a. Właściwie tych dwóch nawet nie musi ze sobą rozmawiać, by doskonale wiedzieć, o czym myśli drugi. Ot, podobno całkiem naturalna bliźniacza więź.
Nuda jest jego najgorszym wrogiem, podobnie jak stagnacja i monotonia. Po prostu zawsze, ale to zawsze coś musi dziać się obok niego i brońcie bogowie dopuścić do sytuacji, w której chłopak faktycznie miałby zacząć się nudzić. W takich przypadkach miewa najgłupsze, najbardziej nieprawdopodobne - a i czasami niebezpieczne dla niego i otoczenia - pomysły.
O ile bywa stworzeniem niezwykle chętnym do pomocy osobom, na którym jakkolwiek mu zależy, to jednak biada wszystkim, którzy kiedykolwiek mieli okazję poważnie mu podpaść. Jakby nie patrzeć, George to jednak dość impulsywny człek, któremu czasami zdarza się... no cóż, po prostu wybuchnąć. Bardzo spektakularnie i efektownie, nie da się temu zaprzeczyć. W dodatku pozostaje dość pamiętliwy, więc jeśli już ktoś naprawdę zajdzie mu za skórę, można w takim przypadku liczyć na sporą porcję bardzo niefortunnych zdarzeń z takowym "ktosiem" w roli głównej. W końcu wypadki chodzą po ludziach. A inni ludzie lubią tym wypadkom pomagać odnaleźć drogę. I nie, nie, nie. Niech nikt przypadkiem nie myśli, że George miałby celowo robić komuś krzywdę, a skąd! Mowa tu raczej o dość złośliwych, jednak w większości nieszkodliwych żartach...


CIEKAWOSTKI


    - Wraz z bratem interesują się przede wszystkim tym, co nazywają ubarwianiem życia innym. Najróżniejsze dowcipy, kawały i żarty to coś, z czego są w Hogwarcie powszechnie znani. Ostatnio zaś zaczynają być znani również ze swoich wynalazków, które nieodłącznie wiążą się z ich dowcipami.- Równie wielkim zamiłowaniem darzy Quidditch. Nie tylko jako gracz szkolnej drużyny. Bez problemu bowiem może rozmawiać godzinami na temat tego sportu, doskonale orientując się w zawodowych drużynach. Bynajmniej jednak nie wiąże ze sportem swojej przyszłości, woląc zająć się prowadzeniem z Fredem ich własnego sklepu z Magicznymi Dowcipami Weasleyów.- Wbrew pozorom i antypatii, jaką darzy nauczyciela eliksirów, naprawdę lubi ten przedmiot. Ba, nawet radzi sobie na nim całkiem nieźle - w końcu eliksiry są jednak czymś, co przydaje się podczas produkcji ich wynalazków.- Za to nigdy nie radził sobie jakoś szczególnie dobrze z zielarstwem. Rośliny po prostu go nie lubią, a on z kolei uważa je za zbyt nudne, by się nimi zajmować.- Nudy zaś, jak powszechnie wiadomo, nie znosi. Jeśli coś zostanie przez niego uznane za nudne, to nijak nie da się go do tego przekonać. To zupełnie tak, jak z historią magii - nikt nigdy nie wmówi mu, że ten przedmiot może być ciekawy.- Nie przepada z Fasolkami Wszystkich Smaków. Powiedzmy, że nie ma do nich zbyt wielkiego szczęścia...


avatar
George Weasley

Różdżka : Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: George Weasley

Pisanie by George Weasley on Sro Lut 26, 2014 10:47 pm

No to się turlaj...
avatar
George Weasley

Różdżka : Wykonana z hikory, włos demimoza jako rdzeń, 11,5 cala

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: George Weasley

Pisanie by Admin on Sro Lut 26, 2014 10:47 pm

The member 'George Weasley' has done the following action : Rzut kośćmi

'Bonus do karty' :

Result :
avatar
Admin
Admin


Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: George Weasley

Pisanie by Armand Crow on Sro Lut 26, 2014 11:31 pm

Akceptuję kartę i witam oficjalnie na naszym forum. :)Zapraszam teraz do tematów z relacjami i sową i życzę udanej i przyjemnej gry. :D

Za piękną, ciekawą i oddającą charakter George'a kartę otrzymujesz ode mnie 50 punktów.
avatar
Armand Crow

Różdżka : 13 cali, dąb, sztywna, włókno ze smoczego serca

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: George Weasley

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach